08 Wrz2011

Inauguracja Europejskiego Kongresu Kultury

Grzegorz Schetyna: dziś tworzymy niezwykłą wspólnotę narodów, dlatego kultura przywoływana jest jako jeden z filarów europejskiej jedności.

Grzegorz Schetyna wygłosił przemówienie podczas inauguracji Europejskiego Kongresu Kultury. W uroczystości uczestniczyli prezydent Bronisław Komorowski, przewodniczący Parlamentu Europejskie Jerzy Buzek, unijna komisarz ds. edukacji, kultury, wielojęzyczności i młodzieży Androulli Vassiliou, minister kultury Bogdan Zdrojewski.

Inauguracji towarzyszył wykład prof. Zygmunta Baumana, nawiązujący do tematów podjętych przez niego w książce "Kultura w płynnej nowoczesności", która ukazała się wiosną w Polsce i Wielkiej Brytanii w ramach Krajowego Programu Kulturalnego Prezydencji 2011.

Europejski Kongres Kultury odbywa się pod hasłem "Art for Social Change". W jego programie znalazło się ponad 100 interdyscyplinarnych projektów i konferencji m.in. nieformalne spotkanie ministrów kultury i spraw audiowizualnych krajów Unii Europejskiej. Dyskusjom i debatom towarzyszą wydarzenia artystyczne m.in. pokazy filmów, spektakle, koncerty i wystawy. Kongres zakończy się 11.09. br.

Poniżej pełny tekst wystąpienia Grzegorza Schetyny.

Szanowni Państwo,

jestem bardzo dumny z mojego miasta - bo Wrocław znów pokazuje, że nie bez powodu został Europejską Stolicą Kultury. Wydaje mi się też naturalnym miejscem do rozmowy o roli kultury w społecznych przemianach. Bo Wrocław wciąż się zmienia, lecz pozostaje miastem, w którym kulturę wysoko się ceni.

Myślę, że warto uświadomić sobie, jak istotny wpływ ludzie kultury z Wrocławia mieli na przemiany w całej Polsce. Warto pochylić się nad tym, dlaczego akurat tutaj kultura ma taką siłę oddziaływania. Co  jest we Wrocławiu tak niezwykłego, że zmienia ludzi, chroniąc zarazem ich wrażliwość.

Pierwsza odpowiedź, jaka się narzuca, to że Wrocław zawsze promował sztukę przez największe S. Odbywają się tu słynne festiwale i muzyki dawnej, i piosenki aktorskiej. Tu powstawały kultowe produkcje polskiego kina. To Wrocław przyjął po wojnie rozbitków ze zburzonej stolicy, profesorów szkoły lwowskiej, pisarzy i intelektualistów z całej Polski. Dzięki temu stał się w tamtych trudnych czasach jednym z najważniejszych ośrodków głębszego rozumienia powojennej rzeczywistości.

Nie można też zapomnieć, że z Wrocławia pochodzą zarówno  polscy artyści, niemieccy nobliści jak i święta Edyta Stein, patronka Europy. Ich życiorysy wiele mówią o niezwykłej  historii miasta. I trzeba mieć świadomość, ze ci wielcy ludzie nawet opuszczając Wrocław, zostawili tu swoje ślady. Swoją wymowną nieobecnością wpłynęli na to, kim dzisiaj jesteśmy.

Wystarczy też spojrzeć na zabytki Wrocławia, żeby się przekonać, jak bardzo dbano tu o sztukę, o artystyczne piękno miejskiej przestrzeni. I trudno się dziwić, że stąd kultura promieniowała. A za nią wzorce postaw i szacunek dla wartości.

Czuję się z Wrocławiem bardzo związany i mógłbym długo mnożyć te odpowiedzi. Ale chciałbym jeszcze wspomnieć pewien element,  który moim zdaniem jest bardzo istotny dla rozmowy o roli kultury w procesach transformacji.

Otóż, jest to też specyfika Europy. Liberalna demokracja, projekt praw człowieka powstały w umysłach europejskich myślicieli, pomagały przekształcać monarchie w demokracje. I dziś przecież tworzymy niezwykłą wspólnotę narodów. Dlatego kultura przywoływana jest jako jeden z filarów europejskiej jedności.

U jej podstaw leży troska o człowieka i jego osobistą suwerenność na którą pracowały pokolenia. Nowoczesna wolność nakłada jednak na człowieka zadanie samodzielnego myślenia i oceny.  Kultura jest dla niego cennym drogowskazem. Dlatego tak wiele znaczy dla budowania społeczeństwa obywatelskiego.

Wciąż wielka jest w ludziach potrzeba tego co dobre.

Tyle że dziś wobec niezliczonych równorzędnych wartości ludzie odwracają się od trudnych wyborów. Nie z lenistwa, ale z bezsilności. Sztuka, ujmująca jasno i wyraźnie bieżące doświadczenia ludzi, pomaga im. A my politycy musimy pomagać sztuce. Zależy mi na tym, by Sejm RP był miejscem w którym stanowienie prawa wiąże się z dochowaniem wierności kulturowemu dziedzictwu Polski.

To przecież u nas w latach siermiężnego PRL narodził się na przekór socrealizmowi i komunizmowi ruch Solidarności, który łączył wyjątkowo silnie ludzi kultury z robotnikami i opozycją. Wspólnie bronili godności ludzkiej pracy i obywatelskiej wolności. Sztuka zawsze jest aktem odwagi.

I tak chciałbym na koniec powrócić do Wrocławia.

A szczególnie, przypomnieć działania Pomarańczowej Alternatywy, która przez swoje happeningi tworzyła wydarzenia z pogranicza nowoczesnej sztuki i walki z ustrojem. Ta wrocławska inicjatywa czyszcząc działalność opozycyjną z patosu przybliżała ją do bezpośredniego ludzkiego doświadczenia. Nie tylko drwiła z rzeczywistości, ale pozwalała nam też  nabrać dystansu do samych siebie. Ten dystans pozwalał lepiej zrozumieć sens walczącej solidarności.

Pomarańczowa Alternatywa była metodą walki i formą sztuki jednocześnie.

Dlatego chciałbym, żebyśmy pamiętali jak wiele zawdzięczamy ludziom kultury. Nie tylko wspierali opozycję. Ale ich działania pomogły nam nigdy nie opuścić Europy. W historii, nawet gdy Polska nie istniała na mapie, nawet gdy zasłaniała ją żelazna kurtyna, polska sztuka i polscy artyści zostawiali znaki naszej obecności w Europie. Nie zmarnujmy ich dzieła.