15 Mar2009

Marcowi emigranci Polakami. W stu procentach

Jeszcze rok temu rozważano nawet uchwalanie specjalnej ustawy. A wystarczył jeden list szefa MSWiA do wojewodów - pisze Ewa Siedlecka w Gazecie Wyborczej.

Jeszcze rok temu rozważano nawet uchwalanie specjalnej ustawy. A wystarczył jeden list szefa MSWiA do wojewodów - pisze Ewa Siedlecka w Gazecie Wyborczej.

Każdy Polak, który po antysemickiej nagonce Marca '68 wyemigrował do Izraela w latach 1968-72, otrzymuje teraz potwierdzenie posiadania polskiego obywatelstwa. Okazuje się, że sprawę, która od blisko 20 lat była nie do załatwienia, a z której kolejni prezydenci - najpierw Aleksander Kwaśniewski, potem Lech Kaczyński - tłumaczyli się podczas wizyt w Izraelu, załatwiło jedno pismo. Chodzi o list szefa MSWiA Grzegorza Schetyny sprzed roku do wojewodów.

Wymusiły go tuż przed zeszłoroczną, 40. rocznicą Marca '68 apele stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita i Związku Gmin Żydowskich. Wtedy Lech Kaczyński planował wręczenie potwierdzenia polskiego obywatelstwa marcowym emigrantom, którzy o to wystąpili do wojewodów. Ale ci konsekwentnie tego im od lat odmawiali. Bo przy wyjeździe musieli podpisywać podanie o "zgodę na zmianę obywatelstwa na obywatelstwo państwa Izrael". Był to warunek konieczny, aby władze PRL-u wypuściły daną osobę z kraju.

Po Marcu '68 w ciągu kilku lat wyemigrowało - deklarując jako cel Izrael - około 13 tys. osób. Z tego do Izraela rzeczywiście dotarło ok. 3,5 tys. To właśnie im wojewodowie odmawiali potwierdzenia naszego obywatelstwa. Nieoficjalnie wiadomo, że bano się, że tę samą drogę wykorzystają znacznie liczniejsi tzw. późni repatrianci do Niemiec. A jak wrócą - zażądają zwrotu pozostawionych majątków.

Niektórzy z załatwionych odmownie marcowych emigrantów mieli dość determinacji, żeby się odwoływać, i dotarli po latach do Naczelnego Sądu Administracyjnego lub Sądu Najwyższego. Tam wygrywali. Sądy uznawały, że odebranie obywatelstwa było nieważne, bo oparte na uchwale Rady Państwa z 1958 r. o charakterze ogólnym, podczas gdy obywatelstwo można odebrać tylko aktem indywidualnym.

Tylko że to nie zmieniało postępowania wojewodów - dalej odmawiali potwierdzania obywatelstwa. Polskie władze sugerowały marcowym emigrantom, żeby występowali o jego przywrócenie - a dostaną je od ręki. Ale wielu nie chciało. Wyjechali z Polski w poczuciu krzywdy, ścigani antysemicką nagonką, a wniosek o zgodę na zmianę obywatelstwa był na nich wymuszany. Oczekiwali, że III RP uzna te działania władz PRL za bezprawne, a skutki - za nieważne.

Na cztery dni przed uroczystymi obchodami 40. rocznicy Marca '68 Schetyna rozesłał do wojewodów instrukcję: "Po zapoznaniu się z przedstawionymi materiałami podjąłem decyzję o zmianie linii orzeczniczej MSWiA w tych sprawach. (...) Komunistyczne państwo poprzez prześladowania i szykany wymierzone w obywateli polskich pochodzenia żydowskiego doprowadziło do podjęcia przez nich trudnych i bolesnych decyzji. Działania podjęte w warunkach takiego przymusu nie mogą być podstawą rozstrzygnięć administracyjnych w demokratycznym państwie prawa".

Po roku sprawdziliśmy, jaki list odniósł skutek. Okazało się, że stuprocentowy. MSWiA poinformowało nas, że od 1 marca 2008 r. do 31 stycznia 2009 r. wydano 77 decyzji pozytywnych i ani jednej odmawiającej potwierdzenia obywatelstwa. Szef MSWiA wydał 5 pozytywnych decyzji w odpowiedzi na odwołania tych, którym wcześniej odmówili wojewodowie. I zmienił 12 własnych negatywnych decyzji.

To, że praktyka w stosunku do marcowych emigrantów zmieniła się diametralnie, potwierdził nam wojewoda mazowiecki, do którego trafiało najwięcej takich wniosków. Załatwiono tu w ciągu ostatniego roku 43 wnioski - wszystkie pozytywnie. 11 jest w toku załatwiania.

- To fantastycznie! Wreszcie stała się historyczna sprawiedliwość. To dowód na to, że nie ma spraw nie do załatwienia, wystarczy dobra wola - tak zareagowała na informację od nas na ten temat Paula Sawicka, szefowa stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita, sygnatariuszka apelu do ministra Schetyny sprzed roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza/ gazeta.pl