18 Lip2010

Marszałek Schetyna w Połańcu

Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna odwiedził w piątek gminę Połaniec, która dwukrotnie ucierpiała podczas tegorocznej powodzi. W czasie wizyty mówił, że państwo nie może zapomnieć o ofiarnej obronie podczas powodzi miejsc zagrożonych zalaniem.

Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna odwiedził w piątek gminę Połaniec, która dwukrotnie ucierpiała podczas tegorocznej powodzi. W czasie wizyty mówił, że państwo nie może zapomnieć o ofiarnej obronie podczas powodzi miejsc zagrożonych zalaniem.

Schetyna oglądał w Rybitwach budowaną opaskę zabezpieczającą na przerwanym wale wiślanym. Wał został przerwany w połowie maja; zbudowane krótko potem tymczasowe zabezpieczenie nie wytrzymało także naporu wody na początku czerwca. Woda zalała kilka miejscowości w gminie. "Powódź sprzed blisko dwóch miesięcy miała ogromne rozmiary, jestem tutaj po to, aby zapewnić, że nikt o tym nie zapomina. Trzeba mieć pomysły i trzeba wiedzieć co robić dalej, by uniknąć takich katastrof. Stąd też moje wizytacje terenów poszkodowanych" - powiedział na miejscu marszałek Sejmu.

Schetyna mówił, że jest "przyzwyczajony do powodzi" - dobrze pamięta tę z 1997 roku we Wrocławiu. Dodał, że jako minister spraw wewnętrznych i administracji, razem z wiceministrem Tomaszem Siemoniakiem byli poddawani "trudnym powodziowym sprawdzianom w różnych miejscach".

"Ale skala tej powodzi sprzed dwóch miesięcy jest ogromna. Dlatego chciałem tu przyjechać jako marszałek Sejmu, żeby zobaczyć, wesprzeć i powiedzieć, że państwo nie może zapomnieć o tej ofiarnej obronie. Szczególnie tu w Połańcu, ale we wszystkich miastach i miejscach" - powiedział marszałek. Zwrócił uwagę na skuteczne działania ratowników przy obronie przed zalaniem elektrowni w Połańcu i Huty Szkła w Sandomierzu.

Schetyna podkreślał, że po powodzi trzeba mieć pomysły, co dalej. "Nie żeby powodzie się nie powtórzyły, bo one zawsze będą przychodzić, tylko żebyśmy zrobili wszystko, żeby skutki tych powodzi, katastrof były dla ludzi jak najmniejsze" - mówił marszałek.

"Na początek trzeba dać pieniądze tym, którzy stracili majątek, dobytek, a potem, także systemowe pieniądze na infrastrukturę - na wały, na zbiorniki retencyjne, na programy strategiczne takie jak program Górnej Wisły" - powiedział Schetyna. Zauważył, że na działania systemowe potrzebne są miliardy. "Ale bez tych miliardów, które przez lata będziemy wpompowywać, nigdy nie będzie można powiedzieć, że jesteśmy bezpieczni" - podkreślił.

l/PAP/ ŚUW
Fot.: Łukasz Kamiński