11 Lis2008

Obama wygrał, bo jest "anty-Bushem", tak jak PO "anty- PiS-em"

Wicepremier Grzegorz Schetyna uważa, że jest duże podobieństwo między ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi w Polsce a wyborami prezydenckimi w USA. Jego zdaniem, Barack Obama wygrał, bo Amerykanie postrzegają go jako "anty-Busha", tak jak Polacy PO "j

Wicepremier Grzegorz Schetyna uważa, że jest duże podobieństwo między ubiegłorocznymi wyborami parlamentarnymi w Polsce a wyborami prezydenckimi w USA. Jego zdaniem, Barack Obama wygrał, bo Amerykanie postrzegają go jako "anty-Busha", tak jak Polacy PO "jako anty-PiS".
Schetyna w środowej rozmowie z dziennikarzami w Sejmie ocenił, że wyborcy w Polsce i w Stanach Zjednoczonych oddając głos chcieli skończyć z tym, co było dotychczas: ze "złą polityką zagraniczną, wewnętrzną, z poczuciem wstydu, zażenowania".

Według wicepremiera, Obama wygrał, bo Amerykanie czekali na zmianę. "Tak naprawdę jest to porażka Republikanów. W pierwszej kolejności porażka ośmiu lat Busha; w drugiej zaś zwycięstwo Obamy to nowy początek w historii świata, bo zawsze wybory w Stanach Zjednoczonych wpływają na nią" - mówił Schetyna.

W jego ocenie, podobna sytuacja była w Polsce jesienią 2007 roku. "Ludzie mieli dość PiS-u, dlatego przekonały ich argumenty Platformy Obywatelskiej i zagłosowali na nas" - podkreślał wicepremier.

Jego zdaniem, podobieństwa między wyborami w Polsce i USA są bardzo wyraźne.

"Nawet te kolejki przed lokalami wyborczymi, jakie widzieliśmy wczoraj w nocy. Przypominało mi to, co się działo w Polsce rok temu" - powiedział Schetyna.

Jak dodał, życzy Obamie, aby wykorzystał tę szansę, którą dali mu Amerykanie, tak samo, jak PO szansę, którą dali jej Polacy rok temu.

W ocenie Schetyny, Obama będzie próbował tworzyć nową jakość w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych. "Dlatego jesteśmy bardzo ciekawi i otwarci na te nowe relacje, między UE, a także między Polską a USA" - mówił.

Według wicepremiera, relacje USA z UE będą teraz bardziej partnerskie, co dla Polski jest najważniejsze. Jego zdaniem, na pewno otworzy się także nowy rozdział stosunków amerykańsko- rosyjskich. "Jaki? Mam nadzieję, że też lepszy" - oświadczył.



na podstawie: Gazeta Wyborcza /PAP/ 5.11.08