16 Sie2008

Po dramacie

Premier Donald Tusk wraz z wicepremierem Grzegorzem Schetyną odwiedził Sieroniowice w woj. opolskim (powiat strzelecki) i Kalinę w woj. śląskim (powiat lubliniecki).

- Panie premierze, co dalej? - pytał mieszkaniec Kaliny, jednej z miejscowości zniszczonych przez piątkowe nawałnice, którą odwiedził Donald Tusk. - Dalej będziemy wszyscy razem pracować, tu już nie ma co gadać, tylko trzeba do roboty się wziąć - odpowiedział premier, obiecując uproszczenie przepisów, co przyspieszy uruchomienie pomocy poszkodowanym.

SKALA ZNISZCZEŃ...

Premier Donald Tusk wraz z wicepremierem Grzegorzem Schetyną odwiedził Sieroniowice w woj. opolskim (powiat strzelecki) i Kalinę w woj. śląskim (powiat lubliniecki).

Szef rządu obejrzał zniszczenia po przejściu trąby powietrznej - zerwane dachy, ruiny domów, zniszczone drogi. Premiera przywitali rozgoryczeni, zrozpaczeni i potrzebujący wszelkiej pomocy mieszkańcy wsi. - Straciłem dorobek życia - mówił premierowi młody gospodarz z Sieroniowic.

Szef rządu był wyraźnie wstrząśnięty rozmiarem zniszczeń. - Ci ludzie są ofiarami klęski żywiołowej - powiedział Tusk.


fot. tvn24.pl


Rząd uprości przepisy, by przyspieszyć pomoc

Premier zapewnił, że nikt z poszkodowanych nie zostanie bez pomocy. W dodatku - pomoc ta ma nadejść bardzo szybko. Tusk zapowiedział, że w poniedziałek rząd przygotuje przepisy, które pozwolą uprościć procedury pomocy dla poszkodowanych.

Jak wyjaśnił, uproszczenie procedur pozwoli przyspieszyć uruchomienie środków finansowych, ale także np. wydawanie pozwoleń na budowę, na które zazwyczaj trzeba długo czekać. - Na pewno pomożemy odbudować wasze domy i odrobić straty - obiecał premier mieszkańcom zniszczonych miejscowości. - Staniemy na głowie, by pomoc trafiła jak najszybciej dla wszystkich potrzebujących - obiecał. - Kto szybko daje, dwa razy daje - dodał premier, podkreślając, że dla tych ludzi obecnie najbardziej liczą się najbliższe godziny i dni.

Premier poinformował, że obecnie zbierane są informacje o stratach, szacowana jest ich wielkość. We wtorek - powiedział Tusk - rząd podejmie decyzje, które "dadzą ludziom gwarancje, że ich domy zostaną odbudowane". Jak dodał, rząd dysponuje "celową rezerwą na wypadek tego typu katastrof". - Nie będę mówił o kwotach, bo byłbym człowiekiem niepoważnym, nie jesteśmy w stanie (ich) oszacować. Niestety, to są bardzo duże pieniądze. Ale nikt tu sam nie zostanie - powiedział szef rządu.

Jak dodał, trzeba zadbać także o infrastrukturę, bo wielu mieszkańców zniszczonych miejscowości pozbawionych jest wody i prądu. - Każdy dzień będzie cenny. Ci ludzie, także ci nieubezpieczeni, na pewno nie zostaną sami z tym dramatem - zapewnił. - Bogu dzięki, że nie było ofiar, że ludzie ocaleli - dodał.

Na razie - jak zaznaczył Tusk - zapewnione są "elementarne potrzeby" ofiar na najbliższych kilka, kilkanaście godzin: woda, jedzenie, dach nad głową. - Jesteśmy pod wrażeniem solidarności sąsiedzkiej - dodał.

Za miesiąc premier sprawdzi efekty pomocy

Premier zapowiedział, że najpóźniej za miesiąc ponownie odwiedzi Sieroniowice. - Umówiłem się z mieszkańcami tej wsi, że najpóźniej za miesiąc przyjadę, żeby sprawdzić, czy są sami, czy nie - oświadczył premier.

Dodał że szacowanie strat poszczególnych gospodarstw i ludzi będzie robione bardzo starannie. - Będziemy starali się trafić z pomocą bardzo dokładnie, żeby ona trafiła w tej ilości, w jakiej jest niezbędna, dokładnie do ludzi, a nie żeby wędrowała gdzieś po urzędach. Szacować chcemy każdy przypadek z osobna, a nie liczyć abstrakcyjne straty na poziomie województwa - zaznaczył.


"Będą zasiłki i zapomogi"

Wcześniej pomoc poszkodowanym obiecał już wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna. - Będą zasiłki i zapomogi, a także - w miarę możliwości - odbudowa tego, co zostało zniszczone. Ludzie nie są winni temu, co się stało - powiedział w TVN24.

Wicepremier stwierdził, że w miejscach, przez które przeszła trąba powietrzna, byli w nocy wojewodowie, którzy koordynowali akcję ratunkową.

- Są tam i teraz, by szacować straty. Musimy być też przygotowani na kolejne złe rzeczy, bo prognozy pogody nie są optymistyczne - powiedział Schetyna. Nie wykluczył, że sam uda się do poszkodowanych miejscowości, bo - jak podkreślił - władze chcą pomagać. - Ale na początek najważniejsze jest to, żeby ludziom, którzy stracili domy, zabezpieczyć dach nad głową i dać im ciepłą strawę. Kilkadziesiąt osób w woj. śląskim i opolskim mieszka już w szkołach. Zabezpieczamy też nieruchomości na wypadek kolejnej fali nawałnic – dodał.

Schetyna, pytany, czy w pomoc ofiarom trąby powietrznej będzie zaangażowane wojsko, odpowiedział: - Nie ma takiej potrzebny. Wystarczą sił zarządzania kryzysowego i strażacy.

Wicepremier podziękował przy okazji 2 tysiącom strażaków, którzy - jak podkreślił - od początku byli z ludźmi.

mon, mac /ram, iga/mlas


 Na podstawie: tvn24.pl