24 Lut2018

Wystąpienie Grzegorza Schetyny na Radzie Krajowej

Zjednoczmy wysiłki, stańmy razem do wyborów i przywróćmy Polskę Europie. A Europę Polakom.

Wystąpienie Grzegorza Schetyny na Radzie Krajowej

Rządzące Polską od ponad dwóch lat Prawo i Sprawiedliwość zniszczyło międzynarodowy wizerunek Polski. I osłabiło pozycję polskiego państwa praktycznie na każdym tradycyjnym kierunku naszej polityki zagranicznej. Mamy głęboki kryzys w stosunkach z Unią Europejską. Mamy narastający kryzys w stosunkach z Izraelem i USA. Demolowane są nasze stosunki z Ukrainą. Straciliśmy pozycję lidera całego regionu Europy Środkowej. Przestaliśmy być nieformalnym reprezentantem naszego regionu w trójkącie weimarskim, wobec Niemiec, Francji i całej Europy Zachodniej. Przestała istnieć podstawowa solidarność krajów grupy Wyszehradzkiej. Polska jest coraz bardziej osamotniona i pozbawiona sojuszników, którzy mogliby wesprzeć nasze racje w stosunkach z Rosją. Nawet jedyny sojusznik, którego wskazuje Kaczyński, czyli Orban, wspiera go warunkowo. Gotów wycofać się z tego poparcia w każdym momencie, kiedy musiałby za sojusz z Kaczyńskim zapłacić własną pozycją w stosunkach z Brukselą, Berlinem czy Moskwą.

Lata 1989-2015 przyzwyczaiły nas do coraz lepszego samopoczucia w tych wszystkich obszarach. Chociaż po kryzysie na Wschodzie sytuacja wokół Polski zmieniała się w dramatyczny sposób , to jednak Polska cały czas rozwijała się dynamicznie. Zwiększyliśmy nasze bezpieczeństwo dzięki członkostwu w NATO, wykorzystaliśmy swój potencjał jako członek Unii Europejskiej. Byliśmy ważnym regionalnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Jako bliski partner Niemiec, Francji i innych kluczowych państw Unii mogliśmy skutecznie reprezentować interesy Europy Środkowej. Razem ze Szwecją zaprojektowaliśmy Partnerstwo Wschodnie, obecny tu dzisiaj razem z nami Radosław Sikorski, jako szef MSZ w rządzie Platformy Obywatelskiej przekonał do tego projektu najważniejsze stolice Europy . Nadaliśmy bardziej realistyczny kształt całej unijnej polityce wobec Rosji. Przez cały ten czas tworzyliśmy warunki do pojednania z Niemcami, Ukraińcami i Żydami. Kładąc nacisk na codzienną współpracę, nie zapominaliśmy o bolesnych doświadczeniach historycznych. Jednak rozmawiając z naszymi sąsiadami o historii zawsze odwoływaliśmy się do głęboko chrześcijańskiego, a jednocześnie mądrego politycznie apelu polskich biskupów do biskupów niemieckich: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. W ten sposób budowaliśmy pozycję międzynarodową Polski, która była prawdziwym spełnieniem marzeń wielkich polskich patriotów XX wieku: Józefa Piłsudskiego, Jerzego Giedroycia , Władysława Bartoszewskiego i Jana Pawła II.

Warunkiem tego ewidentnego sukcesu Trzeciej Rzeczypospolitej było ponadpartyjne porozumienie osłaniające polską politykę zagraniczną. Zapewniało ono niezbędną kontynuację działaniom polskiej dyplomacji na rzecz budowania naszej pozycji w NATO i Unii Europejskiej. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek rozumiemy potrzebę takiej ponadpartyjnej współpracy na rzecz polskiej racji stanu. Ponieważ ekipa Jarosława Kaczyńskiego postanowiła i w teorii, i w praktyce ten dorobek zakwestionować. A ponadpartyjne porozumienie osłaniające polską politykę zagraniczną zerwała, oskarżając swoich przeciwników o zdradę.

(Krajobraz Polski w świecie, z doktryną PiS-u na pierwszym planie)

PiSowskim sposobem myślenia, który ma tak fatalne przełożenie na polską politykę zagraniczną, jest uwolnienie się od ograniczeń wewnętrznych i zewnętrznych w sprawowaniu władzy. Ograniczenia wewnętrzne to demokratyczny ustrój z przestrzeganą Konstytucją, to niezawisłe sądownictwo i niezależna prokuratura, to wolne, krytyczne media i debata publiczna, to niezależne samorządy i instytucje społeczeństwa obywatelskiego, to wolne życie naukowe i niezależna kultura. Na wszystkie te ograniczenia dla wszechwładzy PiS już skierowano atak lub przynajmniej sformułowano takie intencje.

Z kolei Unia Europejska stała się dla tej ekipy  symbolem krępujących ograniczeń zewnętrznych. Po kolejnych antyeuropejskich deklaracjach  Kaczyńskiego, po wyczynach Macierewicza i Waszczykowskiego, a teraz Morawieckiego, czasami wręcz przebijających samego Kaczyńskiego, nasi tradycyjni europejscy sojusznicy tracą do Polski zaufanie.

Obecna władza naraziła na szwank także nasz sojusz ze Stanami Zjednoczonymi. W geopolitycznych warunkach roku 2018 jest to grzech kardynalny, o nieobliczalnych wprost konsekwencjach. W naszym bezpośrednim sąsiedztwie trwa nieregularna, ale jednak wojna i okupacja części terytorium sąsiadującej z nami Ukrainy. W tej sytuacji Amerykanie są sojusznikiem bezcennym, każdy konflikt na linii Warszawa-Waszyngton, każde osłabienie wzajemnego zaufania, jest sprzeczne z polską racją stanu.

Musimy bowiem pamiętać, że nic nie jest dane raz na zawsze. Zaufania w relacjach z USA nigdy za wiele, szczególnie z naszej perspektywy. Amerykańska obecność wojskowa w Polsce nie jest czymś przesądzonym bezwarunkowo. Kolejne sygnały świadczą o tym, że mimo uspokajających deklaracji, naprawdę jest źle. Najpierw Macierewicza nie przyjmowano w Pentagonie przez 2 lata. Potem politycy PiS wprowadzili w błąd sekretarza stanu Tillersona w sprawie ustawy o IPN.

Podobnie źle jest z pozycją Polski w Europie Środkowej. Aspirując do roli samozwańczego lidera Międzymorza PiS-wska ekipa stała się w istocie grabarzem Wyszehradu oraz szerszej współpracy w regionie. Klęska zabiegów rządu o przeniesienie do nas chociaż jednej unijnej agencji z Londynu oraz zapowiadająca się przegrana walki o unijny budżet uczą każdego, że z tą ekipą trzymać nie warto. Dlatego Polska jest otwarcie strofowana przez Pragę, a czasami nawet Bratysławę - orientujące się na Niemcy i Francję. Odsunęliśmy od siebie Rumunię, Bułgarię i kraje Bałkanów Zachodnich. Państwa bałtyckie i nordyckie, które w poprzednim okresie odkrywały Polskę jako kraj coraz bardziej świadomie północnoeuropejski, zawieszają współpracę, kontynuując jedynie bezwzględnie najważniejsze projekty.

Spektakularna jest też samoizolacja na wschodzie, gdzie najpierw bajano o możliwości kompromisu z „dobrym człowiekiem Łukaszenką”, potem – dla zaspokojenia skrajnie nacjonalistycznego elektoratu – rozpoczęto konsekwentne niszczenie więzi z Ukrainą. A teraz coraz wyraźniej poszukuje się możliwości kompromisu z Rosją, ale, jak widać, raczej na jej warunkach.

Efekty ponad dwuletnich samodzielnych rządów PiS umożliwiają ocenę skuteczności polityki  Kaczyńskiego. Jej skutki są katastrofalnie dla Polski. A wszystko to w czasie wyczuwalnego kryzysu porządku światowego i niepewności co do tego, w którą stronę pójdzie światowa i europejska gospodarka. A także w sytuacji poważnego konfliktu Rosji już nie tylko z bezpośrednim otoczeniem, ale z kluczowymi demokracjami Zachodu.

W takich okolicznościach zewnętrznych dwa kolejne rządy PiS z całkowitą nieodpowiedzialnością pozbawiają Polskę i Polaków tego wszystkiego, co jest fundamentem skutecznej polityki międzynarodowej. A więc reputacji w świecie, zaufania sojuszników, zdolności do skutecznego przedstawiania polskiej polskiej racji stanu  oraz właściwego poziomu funkcjonowania instytucji państwowych. Ofiarą czystek pada polska dyplomacja, podobnie niszczona jest armia i wszystkie służby powołane do obrony naszych narodowych interesów.

W dobrą reputację międzynarodową Polski po kompromitacji ekipy PiS w ostatnich miesiącach i tygodniach nie wierzą już chyba nawet zwolennicy tej partii. Polski rząd musi w 2018 roku przekonywać świat, że nasz kraj jeszcze jest demokracją, że panuje u nas wolność słowa, że inwestorzy, a nawet naukowcy i publicyści, czy zagraniczni studenci  mogą się czuć bezpiecznie.

Żniwo wizerunkowe polityki PiS to cios w ciężką pracę naszych rodaków wykonaną przez całe minione ćwierćwiecze. Polscy pracownicy na Zachodzie stali się wzorem sumienności i zaangażowania, pracowitości, umiejętności kreatywnego myślenia. Polscy studenci okazali się jak najbardziej pożądanymi kandydatami do najbardziej renomowanych uczelni, a młodzi naukowcy czy lekarze wręcz obiektami międzynarodowej konkurencji. Polscy przedsiębiorcy to często symbole punktualności i świetnej relacji jakości do ceny. Polscy samorządowcy są podziwiani w całej Europie jako autorzy wielkiej  metamorfozy miast, miasteczek czy wsi.

Marnotrawiąc cały ten wysiłek Polaków rząd PiS na powrót przykleja nam wszystkim gęby tępego i zadowolonego z siebie ksenofoba, zaściankowego antysemity, międzynarodowego awanturnika, przeciwnika cyklistów ,rycerza spraw dawno słusznie przegranych. Wbrew sloganom o wielkiej Polsce PiS zachowuje się jak zakompleksiony prowincjusz, a nie jak elita kraju, który umie twórczo łączyć dumę ze swoich dokonań z niezbędną dozą samokrytycyzmu, zwłaszcza gdy dotyczy to postaw zdecydowanych mniejszości lub zgoła jednostek.

Szanowne Koleżanki i Koledzy,

Polska po 2 latach rządów PiS to kraj bardziej samotny, z nadwerężonym zaufaniem sojuszników i zszarganą reputacją. Pozbawiony pomysłów na siebie i nie mając oferty dla innych. A także ze skrajnie osłabionymi instytucjami i mechanizmami oddziaływania międzynarodowego. Z polityką odbieraną jako amatorska i często infantylna. Realizujący tę politykę Szydło, Macierewicz, Waszczykowski prowadzili czystki w polskiej dyplomacji i wywoływali kolejne konflikty. Zdezerterowali ze wszystkich frontów, na których rozstrzygały się interesy Polski, gdzie negocjowano europejską politykę klimatyczną, obronną, imigracyjną. Nowy premier Mateusz Morawiecki i nowy szef MSZ-u Jacek Czaputowicz mieli błędy swoich poprzedników naprawić. Obiecywali odbudowę relacji z sąsiadami i sojusznikami. Okazało się jednak, że nie są w stanie, ich rozmowy w Brukseli i Berlinie nie przyniosły żadnych rezultatów. Przeciwnie, wybuchł nowy, jeszcze ostrzejszy kryzys wokół ustawy o IPN. Premier Morawiecki dolał oliwy do ognia swoją skandaliczną wypowiedzią obciążającą Żydów, Polaków, Rosjan i Ukraińców odpowiedzialnością za sprawstwo Holokaustu. Propagandowa operacja zmiany premiera i rządu już po miesiącu okazała się klęską.

Chciałbym zwrócić się w tej chwili do tych konserwatywnych wyborców, którzy głosowanie na PiS w 2015 roku motywowali koniecznością zmiany, ale myślenie państwowe jest dla nich ważniejsze od partyjnych szyldów.

Polityka historyczna powinna budować silniejszą pozycję Polski i budzić do Polaków sympatię. W wykonaniu PiS doprowadziła do tego, że fraza o „polskich obozach koncentracyjnych" została powielona w Internecie kilkadziesiąt milionów razy w ciągu dwóch dni. Wrak prezydenckiego samolotu, który miał wrócić do Polski natychmiast po objęciu władzy przez PiS, wciąż znajduje się w Rosji. Podstawowe wartości nowoczesnego  konserwatyzmu, czyli poszanowanie dla ładu prawa, instytucji państwa i tradycji, są dziś obecne w Platformie Obywatelskiej, a nie w PiS.
Kaczyński i jego ekipa zachowują się niedojrzale  - stwarzają problemy, ale nigdy nie proponują rozwiązań. I nie rozumieją konsekwencji swego zachowania. Dlatego będą odsunięci od współdecydowania, spychani na margines, przywoływani do porządku. Tak właśnie traktowany jest dziś rząd PiS-u.

Platforma Obywatelska proponuje Polakom dojrzały patriotyzm . Po pierwsze dlatego, że my naprawdę szanujemy polski naród, nie uważamy Polaków za „ciemny lud”, który można korumpować i oszukiwać tępą propagandą. Ale dojrzały patriotyzm jest dziś Polsce potrzebny także dlatego, że Unia Europejska jest wspólnotą dojrzałych narodów. Podobnie jak NATO. Wszyscy nasi zachodni sojusznicy oczekują od nas dojrzałości i przewidywalności.

Jako największa partia opozycyjna przez najbliższe kilkanaście miesięcy, do wyborów, mamy do wykonania dwie misje. Jedną typową dla partii opozycyjnej – czyli recenzowanie rządzących, i przedstawianie programowej alternatywy dla PiS. Ale musimy też podjąć drugą misję, zupełnie niestandardową, a jednak niezbędną, wywołaną skrajną nieodpowiedzialnością rządzących.

Jako opozycja nie możemy zdjąć z rządzących odpowiedzialności za państwo, także za polską politykę zagraniczną. Nie możemy jednak biernie obserwować procesu międzynarodowej degradacji naszej Ojczyzny. Opuszczania nas przez sojuszników, utraty reputacji przez Polskę i Polaków, uwiądu najważniejszych instytucji polskiego państwa.

Będziemy wykorzystywać każdą okazję dla obniżania ceny, jaką za błędy PiS-u płacą Polacy i Polska. Przedłożony przez nas projekt zmiany ustawy o IPN jest tego najlepszym przykładem. Takich inicjatyw będzie więcej, kiedy tylko zobaczymy chociaż cień szansy na uniknięcie lub osłabienie katastrofalnych dla interesów Polski skutków działań tej władzy.

Kiedy mówimy o stanowisku Platformy Obywatelskiej w sprawie ustawy o IPN, kluczowe jest wyjaśnienie naszych motywacji, znacznie głębszych, niż tylko troska o naprawienie relacji Polski z  Ameryką, Izraelem i Ukrainą. Wynikają one z naszych przekonań dotyczących tego, czym jest wspólnota narodowa i jakie posiada obowiązki. Sięgamy do tradycji wspólnoty w duchu jagiellońskim .To koncepcja narodu obywatelskiego, połączonego doświadczeniami historycznymi, w tym doświadczeniem chrześcijaństwa. Jednocześnie odrzucamy wąskie, plemienne rozumienie polskości poprzez pryzmat rasy, jednolitej etnicznie narodowości czy jednego wyznania.

Właśnie w oparciu o szerszą, obywatelską wizję polskości, Trzecia Rzeczypospolita zdecydowała się zbudować Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. To muzeum nie jest poświęcone jakiemuś innemu, obcemu narodowi. Przeciwnie, zbudowano je z myślą o dawnych współobywatelach, z którymi dzieliliśmy doświadczenia dobre i złe, ale zawsze wspólne, a zakończone tragicznie nie z naszej woli.  Dzisiaj, gdy Polska jest inna, prawie bez mniejszości, z innymi granicami, to pamięć i tradycja Pierwszej i Drugiej Rzeczypospolitej nie mogą zniknąć, bo wtedy stalibyśmy się zupełnie innym, uboższym narodem. Odcięlibyśmy się kulturowo od jednego z najistotniejszych elementów naszego dziedzictwa, którym jest historia polskich Żydów.

My w Platformie staramy się być wierni koncepcji Polski wielkiej, otwartej, dumnej i nigdy nie klękającej przed nikim. Ale właśnie przez to odważnej, umiejącej się przyznawać do błędów i przewin. Jesteśmy to winni sobie samym jako Polacy, jako wspólnota, która jeszcze niedawno obejmowała także miliony Żydów i Ukraińców oraz setki tysięcy naszych obywateli innych narodowości i wyznania.
Każdy z nas jest dzisiaj ambasadorem Polski takiej, jaką nosimy w naszych sercach, Polski naszych marzeń. Wypełnianie tej roli przez polskich obywateli nigdy chyba nie było bardziej istotne niż teraz, gdy formalnymi ambasadorami są były tajny współpracownik SB Przyłębski i karierowicze, czasami z kompromitującą kartą z czasów PRL. Obsadzani przez PiS na coraz większej liczbie placówek oczyszczanych z zawodowych dyplomatów, ludzi kompetentnych i oddanych pracy na rzecz polskiego państwa.

Zamierzamy podjąć rozmaite kontakty międzynarodowe dla spokojnego tłumaczenia obiektywnych polskich racji, interesów i potrzeb. Jesteśmy formacją silną nie tylko w Polsce, ale także w Europie i na świecie. Platforma Obywatelska jest członkiem rodziny centrowych i centroprawicowych partii chadeckich. Dysponuje fantastycznym zespołem ludzi, którzy pełnili lub pełnią nadal ważne role publiczne, krajowe i międzynarodowe. Użyjemy wszystkich naszych zasobów, aby mimo rządów PiS obiektywnym polskim interesom nie stała się krzywda lub żeby szkody były jak najmniejsze.

Dziś najważniejsza jest walka o najlepszy z możliwych unijny budżet dla Polski. Już w maju Komisja Europejska położy na stole projekt rozdziału środków na lata 2021-27, który nie będzie zapewne daleki od finalnych ustaleń. W tym najważniejszym dla interesów Polski momencie PiS samo się wyeliminowało. Polityków tej partii nie ma przy stole rokowań w Brukseli, nie odgrywają żadnej roli w Parlamencie Europejskim, gdzie z ideologicznych powodów wybrali członkostwo marginalnej niechętnej Unii frakcji. Ich głównym sojusznikiem są brytyjscy konserwatyści negocjujący rozwód z Brukselą. A rząd w Warszawie  wszczyna kolejne konflikty z instytucjami unijnymi, dodatkowo zmniejszając szanse na uzyskanie dobrych dla Polski rozstrzygnięć budżetowych. Platforma Obywatelska zadbała o że w czwórce sprawozdawców Parlamentu Europejskiego pracujących najbliżej nad kształtem budżetu Unii znalazło się aż dwóch Polaków, będących posłami PO – Jan Olbrycht i Janusz Lewandowski. Dzięki nim wiemy, że mamy dosłownie kilka tygodni na złagodzenie decyzji, w wyniku których Polska może stracić miliardy euro na drogi, szkoły, szpitale, dla polskich rolników, na modernizację polskiej wsi.

Nie miejmy przy tym złudzeń – pieniądze dla Polski zostaną istotnie zmniejszone. I wcale nie przesądzi o tym wszczęcie wobec naszego kraju procedury artykułu 7. czy powiązanie wypłaty środków unijnych z praworządnością. Także w odpowiedzi na Brexit czy pojawianie się innych wyzwań – takich jak polityka obronna, migracje czy bezrobocie wśród młodych – inny polski rząd mógłby skutecznie obronić środki dla Polski. Ale władza PiS-u ostentacyjnie pokazuje swoją obojętność, a czasem deklaruje wrogość, kiedy inni potrzebują naszej solidarności. Za taki wybór się płaci. Walka o kształt unijnego budżetu będzie momentem, kiedy miliony Polaków zobaczą prawdziwe oblicze tego rządu.  Już nie tylko dla naszej reputacji międzynarodowej czy dla naszego samopoczucia. Ale dla naszych wymiernych interesów, dla naszego rozwoju.

Jako odpowiedzialna opozycja musimy zrobić wszystko co w naszej mocy, aby konsekwencje takiej polityki  w jak najmniej bolesny sposób odbiły się na naszych przedsiębiorcach, rolnikach, samorządach, wyższych uczelniach, instytucjach kultury. Nie mam złudzeń, że PiS wycofa się przy tej okazji z zarzucania nam „zdrady i donoszenia na Polskę". Odpowiadam im już dzisiaj. Lepiej milczcie! Wyrządziliście już Polsce dość zła. Pozwólcie nam w instytucjach europejskich walczyć o obniżenie kosztów,  jakie za waszą politykę będzie płacić Polska.

Odbudujemy potencjał i znaczenie międzynarodowe Polski – czyli co po PiS.
Rozwój Polski w nadchodzącej dekadzie będzie wymagał nowych pomysłów i energii, zupełnie nowej strategii rozwoju gospodarczego i społecznego. Innego niż ten, który umożliwił nam wychodzenie z dziedzictwa komunizmu i dynamiczny pościg za Zachodem w latach 1989-2015.

Nie tylko Europa, ale i cały świat układa się dzisiaj na nowo. Polska ma wciąż historyczną szansę trwałego dociągnięcia do liderów Zachodu, ale też może zostać na długie lata wśród średniaków. Dziś skazuje się nas na samotność,  bez sojuszników, w politycznej  drugiej lidze.

W nadchodzącym dziesięcioleciu polskie przedsiębiorstwa muszą zdobyć się na trzeci po 1989 roku skok modernizacyjny. Muszą nauczyć się współpracować, łączyć, walczyć innowacją i ekspansją międzynarodową, a nie tylko czy głównie tanią siłą roboczą. Niezbędne jest im do tego bezpieczeństwo prawne, klimat coraz większego zaufania społecznego, maksymalnie dobra reputacja Polski i Polaków w całym świecie, a zwłaszcza w Europie. Wszystko to, czego pozbawia się  nas każdego dnia.

Rozpoczniemy wielką, merytoryczną, narodową debatę o euro.
Jedną z kluczowych debat, które chcemy w tych kilkunastu miesiącach przeprowadzić będzie sprawa stosunku do euro. Wszyscy widzimy, że strefa unii walutowej dynamicznie się odbudowuje. Zwłaszcza po wyjściu Brytyjczyków, to ona stanie się prawdziwym rdzeniem Unii Europejskiej, a krajom spoza strefy przypadnie co najwyżej rola peryferyjna. Chcemy, aby Polska była w rdzeniu unijnym. Dla nas euro to nie jest ideologiczny fetysz, którego należy się bezwarunkowo bać lub który trzeba bezwarunkowo wielbić. Wspólna europejska waluta to dla nas kolejne ważne narzędzie, które należy wykorzystać do realizacji polskich interesów - do wzmocnienia siły i pozycji Polski, do budowania dobrobytu Polaków. Podjęcie jednoznacznej politycznej decyzji w tej sprawie pozwoli skuteczniej bronić polskich interesów w negocjacjach budżetowych, w walce o dostęp do europejskich rynków, a także zapewni Polsce powrót do grona państw decydujących o przyszłym kształcie Wspólnoty. Chcemy jednak, aby strefa euro zakończyła budowę mechanizmów zabezpieczających nas przed ewentualnymi przyszłymi wstrząsami. Polska, która poradziła sobie najlepiej z globalnym kryzysem finansowym może wnieść ważny wkład do ich wypracowania.

Widzimy też jednak, że większość polskiego społeczeństwa  jest dziś przeciwna akcesji do strefy  euro. Przeciwnicy silnej Polski w silnej Europie zaangażowali całą swą demagogiczną siłę, aby ten projekt rodakom zohydzić. Dlatego rozpoczniemy wielką, merytoryczną, narodową debatę o euro. Ten projekt musi być wprowadzony z poparciem Polaków, a nie wbrew nim.

W tej debacie każdy głos będzie usłyszany i wszyscy będą mieli poczucie demokratycznego znaczenia swojej indywidualnej opinii. Ale to my musimy wziąć na siebie polityczną odpowiedzialność. I pokazać Polakom prawdziwy wymiar czekającej nas jako naród decyzji. W tym celu zaproponujemy scenariusz przyjęcia przez Polskę wspólnej waluty. Nie będący kalendarzem, ale bardzo precyzyjną ścieżką dojścia do euro. Przedstawiającą nie daty, bo ich w odpowiedzialny sposób wyznaczyć dzisiaj nie można, ale coś o wiele ważniejszego - wszystkie kolejne kryteria i działania, jakie muszą wypełnić i zrealizować zarówno Polska, jak też instytucje i kraje strefy euro, aby wspólna waluta stała się narzędziem budowania siły polskiej gospodarki. A wówczas pensje Polaków też zbliżą się w końcu do standardów najbogatszych krajów Unii.

Nowe otwarcie w polityce wschodniej

Przywrócimy rangę polityki wschodniej. W interesie Polski leży istnienie niepodległej Ukrainy, stabilnej politycznie, rozwijającej się gospodarczo, zakotwiczonej w demokratycznych wartościach, ściśle powiązanej z instytucjami świata zachodniego. Chcą tego przede wszystkim sami Ukraińcy, którzy na Majdanie ryzykowali życie dla wartości europejskich. We wzajemnych polsko-ukraińskich relacjach wykorzystamy podstawowy kapitał, jakim jest przewodzenie przez Polaków rankingom sympatii Ukraińców do innych nacji. Będziemy wspierać współpracę samorządów terytorialnych oraz organizacji pozarządowych, aby zwiększyć ich rolę w realizacji umowy stowarzyszeniowej i przyjmowaniu przez Ukrainę europejskich standardów. Ożywimy Partnerstwo Wschodnie jako skuteczny instrument stabilizacji politycznej, gospodarczej i społecznej za naszą wschodnią granicą, w tym na Ukrainie.

Wykorzystamy rosnące zaangażowanie USA na Ukrainie proponując partnerstwo instytucjom amerykańskim wspierających ukraińskie reformy. Otworzymy nowy rozdział wzajemnych stosunków gospodarczych, stopniowo, wraz z postępem reform na Ukrainie zwiększając inwestycje i obroty handlowe.

W interesie Polski leży także budowanie bezpieczeństwa oraz współpracy w stosunkach z Rosją.
Będziemy wzmacniali spójność Unii Europejskiej i NATO, co jest warunkiem skutecznej polityki wpływania na Rosję, aby przestrzegała międzynarodowego prawa i standardów. Uważamy, że wysoka jakość naszego członkostwa i zaangażowania w tych instytucjach zmniejszy ryzyko jakichkolwiek sprzecznych z prawem i agresywnych działań wobec Polski.

Kolejne kryzysy, które dziś osłabiają  międzynarodową pozycję Polski i uniemożliwiają realizację naszych interesów, nie są przypadkowe. To konsekwencja szkodliwej polityki. Do tego dochodzi celowa destrukcja polskiej dyplomacji, która pozbawiła MSZ zdolności konstruktywnego kształtowania stosunków z naszymi partnerami. PiS nie jest w stanie prowadzić lepszej polityki międzynarodowej, bo nie jest w stanie zmienić swojej doktryny, modelu przywództwa i zaplecza intelektualnego. Ta polityka  wyprowadza nas na peryferia Unii Europejskiej i NATO, w efekcie czyniąc z Polski kraj otwarty na wpływy kremlowskie. Wciąż jednak możemy wrócić do unijnego i NATO-wskiego centrum decyzyjnego. Zwiększając dzięki temu zdolność do osiągania narodowych interesów. Warunkiem jest odsunięcie PiS-u od władzy. Wszystko rozstrzygnie się w najbliższej serii wyborów. Nasi partnerzy w Unii są gotowi poczekać na nas do tego czasu, ale później pójdą własną drogą.

Musimy zrobić wszystko, żeby do nich dołączyć. My, Platforma Obywatelska, my – cała prodemokratyczna opozycja, my wszyscy, którym zależy na dobru naszej Ojczyzny. Dlatego wzywam: zjednoczmy wysiłki, stańmy razem do wyborów i przywróćmy Polskę Europie. A Europę Polakom.