05 Cze2014

Gość Radia PIN

Grzegorz Schetyna: prezydent Bronisław Komorowski miał bardzo dobre wystąpienie i na Placu Zamkowym i orędzie przed Zgromadzeniem Narodowym. Było bardzo ofensywne, wyznaczające cele na następne lata.

Agnieszka Witkowicz-Matolicz: Gościem Radia PIN jest Grzegorz Schetyna przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, poseł Platformy Obywatelskiej. Dzień dobry.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry państwu.

AWM: Jak pan ocenia wizytę Baracka Obamy? Jest pan usatysfakcjonowany?

GS: To bardzo symboliczna wizyta, symboliczny czas. Uważam, że bardzo ważne słowa zostały powiedziane wczoraj przez Baracka Obamę, wpisane w kontekst następnych dni jego obecności w Europie, czyli dziś i jutro. To, że jest w Normandii, to, że spotyka się z prezydentem Putinem, to wszystko pisze nową historię naszych czasów i cieszę się, że Warszawa miała w tym swój udział.

AWM: To tylko słowa, czy będą za tym szły konkrety? Tutaj pojawiają się wątpliwości.

GS: Pyta pani o możliwości, zaangażowanie, amerykański wariant budżetowy…

AWM: Pytam o to, czy w razie czego Amerykanie przyślą wojsko, czy przyślą SMS-a, że się za nas modlą, jak wczoraj mówił Witold Waszczykowski?

GS: Pewnie i jedno i drugie, natomiast odebrałem wczorajsze wystąpienie prezydenta Obamy, jako chęć wpisania tego jako wariant w budowaniu amerykańskiego budżetu na przyszły rok. To znaczy, że te rzeczy będą musiały być tam wpisane, budżet obronny, zaangażowanie amerykańskie będzie musiało być większe. Stąd bardzo wyraźne zobowiązanie prezydenta Obamy.

AWM: Miliard dolarów to pana zdaniem dużo pieniędzy? Mało? Mogłoby być więcej?

GS: To jest symbol, to nie jest bardzo, bardzo dużo, ale to, co zostało powiedziane, to dotyczy wschodnich rubieży NATO, Polski, Obama wymieniał kraje, które są w orbicie wolnego świata i amerykańskiej polityki, to jest zobowiązanie. Tak na to patrzę, ten miliard dolarów to jest coś, co otwiera i potwierdza współpracę i zaangażowanie amerykańskie.

AWM: Aneksja Krymu to złudzenie, tak mówi prezydent Putin, a jak szef polskiej Komisji Spraw Zagranicznych reaguje na te słowa?

GS: To zostało wczoraj bardzo wyraźnie powiedziane przez prezydenta Obamę- nie ma zgody na tę politykę rosyjską, na politykę agresji, gwałtu i tak naprawdę to, co widzimy przez ostatnie tygodnie i miesiące jest nie do zaakceptowania. Tu mamy jedno wspólne zdanie. Zawsze, jeżeli Rosja nie zmieni swojej polityki, to zawsze będzie na cenzurowanym. To zawsze będzie wywoływać brak zgody wolnego świata.

AWM: Niewątpliwie gwiazdą ostatnich dni obok prezydenta Obamy był prezydent Komorowski. Zaczął kampanię prezydencką? Uśmiecha się pan pod nosem.

GS: Uśmiecham się, bo rzeczywiście cieszę się, że to była Warszawa wczoraj, że tu był prezydent Obama, ale też dlatego, że prezydent Komorowski miał bardzo dobre wystąpienie i na Placu Zamkowym i to orędzie przed Zgromadzeniem Narodowym: było bardzo ofensywne, wyznaczające cele na następne lata. Czy to jest na 5 lat następnej kadencji prezydenckiej, czy może po 25 latach podsumowania naszej wolności i suwerenności. Może to na następne 25 lat, może tych znaków i sygnałów przeszłości było tak dużo, że będziemy mogli je realizować naprawdę przez lata.

AWM: Mówi pan, że wystąpienie wczoraj przed Zgromadzeniem Narodowym było ofensywne. Wiedział pan, co prezydent powie w tym przemówieniu? Spodziewał się pan tak mocnych słów?

GS: Wiedziałem, że pracuje nad tym wystąpieniem. Takie dni jak ten wczorajszy zdarzają się raz na 25 lat, więc cieszę się, że te rzeczy, które mówił prezydent Komorowski też były ważne i wypowiedziane dużymi literami, że tak powiem.

AWM: A w ławach rządowych widział pan zaskoczenie? Bo to nie była laurka dla rządu.

GS: To były wyzwania, to był plan, to było pokazanie wielkiego obrazu i przyszłości, drogi, którą powinniśmy zmierzać.

AWM: . Padły słowa, że jeśli nie przyspieszymy reform, to Polska na trwałe spowolni, albo że jesteśmy w połowie drogi. Po 6. latach rządów Platformy to nie są takie miłe słowa, powinniśmy być już na szczycie.


GS: I tak zrobiliśmy już wiele, o tym mówił prezydent Komorowski. Wiele zostało zrobione, ale ciągle trzeba stawiać sobie wyzwania, trzeba potrafić je opisać. Przyzna pani, że to jest rola prezydenta, żeby taką drogę mógł opisać i wytyczyć tę trasę i to jest dla wszystkich, dla całego Parlamentu jest to wielkie wyzwanie, żeby te słowa po prostu przyjąć.

źródło i cała rozmowa: radiopin.pl