04 Sty2008

Lewica szuka pomysłu jak odnaleźć się w mroźnej teraźniejszości

- Jak ja widzę teraz ministra Religę, ministra Piechę i tych wszystkich, którzy przez dwa lata organizując konferencje prasowe nie robili nic więcej, dzisiaj stają po stronie pacjentów i wylewają krokodyle łzy, mówiąc: potrzebne pieniądze, pieniądze, pie



Posłuchaj rozmowy w JEDYNCE...

Jacek Karnowski: Nasz gość: Grzegorz Schetyna, Wicepremier i Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Platforma Obywatelska. Dzień dobry, panie premierze.

Grzegorz Schetyna: Dzień dobry, kłaniam się.

J.K.: Panie premierze, co się dzieje w służbie zdrowia z punktu widzenia bezpieczeństwa obywateli? No bo za szeroko pojęte bezpieczeństwo odpowiada właśnie pański resort.

G.S.: Tak, to jest najważniejsza dla nas sprawa. Chodzi o to, żeby pacjenci czuli się bezpiecznie, czuli się bezpieczni w przychodniach, w szpitalach, żeby wszystko funkcjonowało normalnie. Ja myślę, że emocji jest trochę i będzie, bo przecież sytuacja finansowa w tym sektorze, w ochronie zdrowia nie była dobra od lat. My przejęliśmy bagaż doświadczeń, błędów i problemów i próbujemy sobie z tym radzić i poradzimy sobie. Jestem tutaj umiarkowanym optymistą, uważam, że jest dużo racjonalności i chęci współpracy i woli załatwienia tych trudnych problemów, także po stronie lekarzy...

J.K.: Czy z pańskiego punktu widzenia, z punktu widzenia pańskiego resortu jest zagrożone bezpieczeństwo obywateli? Szykowane są jakieś scenariusze awaryjne? Bo słyszymy o tym, że zawieszane są zabiegi, że niektórzy dyrektorzy załatali sytuację, ale na kilka tygodni.

G.S.: Nie ma takiej możliwości, znaczy nie ma zagrożenia bezpieczeństwa, nie szykujemy żadnego wariantu alternatywnego, jakiegoś takiego, który musiałby ratować sytuację, która wymyka się spod kontroli. Wszystko jest pod kontrolą, lekarze prowadzą rozmowy, my zastanawiamy się, jak poprawić system, jak poprawić możliwości wpływu większej ilości pieniędzy do systemu ochrony zdrowia. To jest dla nas teraz najważniejsze. I powiem szczerze, że to jest główna sprawa, główny problem, którym zajmuje się koalicja Polskie Stronnictwo Ludowe – Platforma Obywatelska, bo ta sprawa jest ważna i dotyka każdego z nas, każdego obywatela, bo każdy z nas jest pacjentem.

J.K.: Minister Religa mówi, że bez pieniędzy ani rusz, że tu potrzeba grubych miliardów. Nie widać takich propozycji ze strony rządu.

G.S.: Tak, ale, panie redaktorze, znaczy jak ja widzę teraz ministra Religę, ministra Piechę i tych wszystkich, którzy przez dwa lata organizując konferencje prasowe nie robili nic więcej, dzisiaj stają po stronie pacjentów i wylewają krokodyle  łzy, mówiąc: potrzebne pieniądze, pieniądze, pieniądze, potrzebne podwyższenie składek, to pytam, co robili przez dwa lata, gdzie byli, gdzie były ich koncepcje, gdzie był pomysł na rozwiązanie tych problemów. Przez dwa lata nic nie zrobiono, teraz robi się taką politykę, której ja nie akceptuję.

J.K.: A nie obawia się pan, panie premierze, że dojdzie do takiej sytuacji, że jakiś pacjent zjawi się w szpitalu w sytuacji nagłej, zostanie odprawiony, bo nie będzie lekarzy?

G.S.: Nie ma takiej możliwości, panie redaktorze, i chcę powiedzieć o tym wprost i to są, wie pan, takie motywy kampanii wyborczej, którą prowadził PiS, znaczy tego nie było, nie ma i nie będzie. Ochrona zdrowia, tak jak powiedziałem, jest rzeczą ważną i sprawa jest absolutnie pod kontrolą i dyrektorów szpitali, ministra zdrowia i tego rządu. I nie będzie żadnych ani gwałtownych ruchów, ani gwałtownych zagrożeń.

J.K.: Mówiąc o tej sprawie, były premier, prezes PiS Jarosław Kaczyński pytał, czy Platforma nie próbuje prywatyzować służby zdrowia na modłę wskazaną w taśmach byłej posłanki Beaty Sawickiej.

G.S.: Sam pan się uśmiecha, mówiąc to, bo to naprawdę jest logika kampanii wyborczej i to jest, powiem wprost, niesmaczne, znaczy straszenie ludzi tym, że nie mogą być obsłużeni w przychodni czy w szpitalu jest robieniem polityki poniżej pasa. Nie akceptowaliśmy tego w kampanii wyborczej i nie można akceptować tego teraz. Jeżeli mówi to były premier, to wystawia sobie świadectwo, mówiąc rzeczy po prostu absurdalne, muszę to powiedzieć.

J.K.: Panie premierze, jak to jest, że Platforma była dwa lata w opozycji, miała gabinet cieni, przychodzi do władzy – i to mówi wielu obserwatorów ze zdziwieniem – i nie ma koncepcji, czytelnej koncepcji naprawy, reformy służby zdrowia. Ten gabinet cieni nie działał? Nie było nad tym żadnej refleksji? Minister Kopacz mówi, że przedstawi w przyszłości ustawy, na razie tylko ogólne hasła...

G.S.: Te ustawy są przygotowane, to są cztery ustawy. Jest kwestia pomysłu i tak naprawdę politycznego, co zrobić i w którą stronę poprowadzić reformę ochrony zdrowia. Koncepcja jest, chodzi o to, żeby zbudować dla niej przyzwolenie społeczne, bo to jest kwestia, jak wprowadzić pieniądze do systemu zdrowia, a jak ten system wcześniej uszczelnić i spowodować jego wydolność i dobrą organizację.

J.K.: Czy odpłatność obywateli jest opcją rozważaną?

G.S.: I chcemy tego uniknąć, chcemy zrobić wszystko, żeby nie było współpłacenia, żeby nie podwyższać i nie dawać, nie wymuszać na ludziach, na pacjentach dodatkowego płacenia, jeżeli płacą składkę zdrowotną. Walczymy też, zastanawiamy się, jak zrobić, żeby uniknąć podwyżki składki zdrowotnej, żeby te parapodatki czy podatki, mówiąc wprost, żeby ich nie podwyższać. Stąd praca i odpowiedzialność, którą wykonujemy jest ogromna, ale chcemy zrobić to dobrze. Będziemy gotowi już w przyszłym tygodniu na przedstawienie całościowej koncepcji i następnych kroków.

J.K.: W przyszłym tygodniu będzie całościowa koncepcja reformy służby zdrowia?

G.S.: Tego pierwszego kroku myślę, że tak, o tym rzeczywiście rozmawiamy w bardzo taki intensywny sposób. W przyszłym tygodniu jest sejm i chcemy tam kierunkowe rzeczy pokazać.

J.K.: Panie premierze, wczoraj wywołał pan sensację, mówiąc, że kandydatem i faworytem wyborów prezydenckich w roku 2010 jest Donald Tusk. Potem inni politycy Platformy już dużo ostrożniej wypowiadali się w tej kwestii, mówiąc, że jest naturalnym kandydatem, co jak wiadomo może znaczyć wiele, ale może też znaczyć bardzo niewiele.

G.S.: Temat został wywołany przez sondaż, który się pojawił kilka dni temu, w którym rzeczywiście Donald Tusk jest faworytem tych wyborów. Ja jestem bardzo ostrożny w takich deklaracjach, przecież pan mnie zna, i bardzo zdystansowany. Tutaj rzeczywiście w związku z tym może, że nie było bardziej ciekawych tematów, ten temat stał się numer jeden wczoraj. Ja tylko bym powiedział tak: wybory to rzeczywiście prawie trzy lata, tak? Bo to jest jesień 2010, jest ogromnie dużo czasu. Dla nas najważniejsze jest teraz dobre prowadzenie rządu, rozwiązywanie problemów, jakby potwierdzenie zaufania społecznego w dobrej pracy, którą będziemy wykonywać. Co będzie po tych kilku latach, a przed wyborami prezydenckimi, zobaczymy, wcześniej są jeszcze wybory, jak pan wie, wybory do Parlamentu Europejskiego, potem są wybory samorządowe, dopiero później są prezydenckie. Jest masę, masę czasu, co nie zmienia faktu, że te sondaże, które pokazują Tuska jako osobę, która jest oczekiwana w Kancelarii Prezydenta i jako szefa państwa, są dla nad bardzo sympatyczne. I tyle.

J.K.: Nie zbudują mechanizm, że nie robimy reform, nie wykonujemy odważniejszych ruchów, unikamy konfliktów, a wszystko po to, by zbudować, podtrzymywać to zaufanie, które ma w polityce tę cechę, że uzależnia często i paraliżuje polityków.

G.S.: Mówiłem od początku o tym. Jeżeli my wejdziemy, będziemy robić rząd i podejmiemy najtrudniejszą misję, jaka jest, czyli wzięcie rządu po dwóch latach tego nieudacznictwa, które się odbywało tutaj w Polsce i powiemy: tak, ale to jest tylko etap do prezydentury, która zaczyna się w 2010, to na pewno przegramy. Tego nie zrobimy. Dla nas ten rząd i wyzwania, które podejmujemy są najważniejsze. Co będzie w 2010 roku? Tak jak powiedziałem, to jest trzy lata, będą wybory prezydenckie, jestem przekonany, że kandydat Platformy będzie faworytem, bo potwierdzimy zaufanie, którym obdarzyli nas ludzie.

J.K.: Panie premierze, Dziennik dzisiejszy informuje, że otoczenie prezydenta namawia Lecha Kaczyńskiego do tego, by nie opiniował kandydatów Platformy czy ludzi wskazanych przez Platformę do kierowania służbami zarówno cywilnymi, jak i wojskowymi. Skutek byłby taki, że bez opinii prezydenta taka osoba może tylko być pełniącą obowiązki, a nie pełnoprawnym szefem, co ogranicza pewne ruchy, no i że tą osobą pełniącą obowiązki tylko przez trzy miesiące.

G.S.: I może zostać znowu powołana na następne trzy miesiące. To jest rzecz absurdalna i niepotrzebna, znaczy po raz kolejny otoczenie prezydenta robi politykę medialną i tworzy złą atmosferę między premierem i prezydentem, między rządem a Kancelarią Prezydenta. To jest po raz kolejny robienie polityki pod dywanem w taki sposób nieracjonalny i tworzący konflikty. Niepotrzebnie. Koabitacja, współpraca, na którą jesteśmy skazani i ten rząd z tym prezydentem powinna wynikać z pełnej odpowiedzialności, racjonalności i takiego nowoczesnego patriotyzmu. Czyli że jesteśmy skazani na współpracę, a nie na tworzenie i generowanie konfliktów.

J.K.: Czyli jeżeli będzie taki ruch ze strony prezydenta, zaznaczamy, że to wszystko są prasowe spekulacje oparte na anonimowych źródłach, odpowiedzią będzie powoływanie tych osób na kolejne trzy miesiące.

G.S.: Odpowiedzią będzie pewnie rozmowa i argumentacja, że powinniśmy współpracować. W tak ważnych kwestiach, jak służby specjalne potrzebna jest współpraca, a nie robienie sobie przykrości. Jestem przekonany, że prezydent podziela to zdanie.

J.K.: Jeżeli mówimy o służbach specjalnych, czy Mariusz Kamiński zostanie na stanowisku szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego? Pytam, bo dzisiejsza gazeta Polska (nie Gazeta Polska, tylko dziennik o tytule Polska, zawsze mamy z tym problem, jak to ująć) informuje, że Platforma nie znalazła odpowiednio mocnych argumentów, by uzasadnić zdjęcie w trybie nadzwyczajnym.

G.S.: Platforma inaczej niż PiS nie jest po to, nie spełnia rządu i nie prowadzi ministerstw i polityki po to, żeby szukać haków czy powodów, żeby kogoś usuwać.

J.K.: Ale politycy Platformy nie ukrywali, to było czytelne dla wszystkich z zewnątrz, że jest ich intencją odsunięcie Mariusza Kamińskiego.

G.S.: Tak, tylko że Mariusz Kamiński nie jest celem Platformy Obywatelskiej. Platforma Obywatelska chce wiedzieć, czy akcje prowadzone przez CBA były prowadzone zgodnie z prawem, a nie zgodne z linią polityki Prawa i Sprawiedliwości i logiką kampanii wyborczej. I to będziemy sprawdzać, po to jest powołana komisja śledcza, to się będzie działo.

J.K.: A w tym raporcie Julii Pitery nie ma wystarczających dowodów, by go odwołać, argumentów?

G.S.: Nie jest tak... Pan dobrze wie, panie redaktorze, że Mariusz Kamiński został powołany na kadencję, która kończy się w 2010 roku. Wiem, że w przyszłym tygodniu odbędzie się rozmowa Mariusza Kamińskiego z premierem Tuskiem i ona ma wyjaśnić, czy jest możliwość współpracy, czy jest zaufanie, czy premier ma zaufanie do funkcjonowania i do pracy Mariusza Kamińskiego. I to jest klucz, bo nie wyobrażam sobie, żeby można było zostawać na tym stanowisku, jeżeli nie będzie się miało zaufania premiera. Poczekajmy do tej rozmowy, ona wszystko wyjaśni (...).

J.K.: A dokładnie w przyszłym tygodniu może pan  ujawnić ...

G.S.: To jest pewnie pod koniec tygodnia, jak słyszałem.

J.K.: Piątek.

G.S.: To jest koniec tygodnia, jak pan powiedział.

J.K.: Jeszcze,  panie premierze, pytanie o wynagrodzenia prezydentów. Pojawiła się informacja, że Platforma chce podnieść uposażenia generała Jaruzelskiego, bo o niego by chodziło, Lecha Wałęsy, tak? I Aleksandra Kwaśniewskiego.

G.S.: Nie chcemy. Uważam, że emerytowani politycy to jest ostatnia grupa ludzi, którzy powinni czy potrzebują poprawy swojego losu i bytu i jakiejś podwyżki. To jest rzecz dla mnie szokująca. Ja od wczoraj tłumaczę, że nie było, nie jest i nie będzie intencją Platformy mówienie i załatwianie tych spraw. To jest jakaś rzecz, która jest tylko medialną burzą w szklance wody.

J.K.: W mediach także dyskusja o przyszłości mediów publicznych. Lewica proponuje, Grzegorz Napieralski, sekretarz generalny SLD proponuje, by osoby zarabiające więcej płaciły więcej za abonament i by abonament był ściągany przy okazji płacenia podatku, co zagwarantowałoby znacznie wyższą ściągalność.

G.S.: Tak, to jest trudny temat, jeśli chodzi o abonament. Ja mówiłem o tym, mówiliśmy o tym wielokrotnie, my nie jesteśmy za podwyższaniem, Platforma Obywatelska zawsze będzie za obniżaniem, a nie podwyższaniem podatku, dlatego na ten pomysł na pewno się nie zgodzimy, nie będzie żadnej podwyżki abonamentu. To jest sprzeczne z prawem i sprzeczne z... Dopisywanie abonamentowych opłat do podatku czy do PIT-u jest pomysłem absurdalnym. Ja rozumiem, że lewica szuka pomysłu na to, żeby jakoś odnaleźć się w tej mroźnej dla siebie nie tylko meteorologicznie, ale politycznie teraźniejszości, rzeczywistości i szuka takich pomysłów, które chcą pokazywać ich własne dziwne poglądy. Nie ma takiej możliwości, my rozmawiamy i będziemy rozmawiać o tym, bo uważam, że taka debata jest potrzebna, na temat przyszłości mediów, publicznych także. Ale tak jak powiedziałem, żadnej podwyżki abonamentu nie będzie.

J.K.: Panie premierze, pan wspomniał o takiej ofensywie lewicy, tak przynajmniej to zrozumiałem, jest także zapowiedź wniosku do Trybunału Konstytucyjnego właśnie ze strony LiD-u, wniosku o zbadanie zgodności z Konstytucją dotacji dla Centrum Opatrzności Bożej. Lewica twierdzi, że biskupi oszukują, że chcą „wydoić państwo” – tak mówi pani Senyszyn, posłanka Senyszyn. To wszystko jest taka ofensywa, która właśnie podnosi sprawy kulturowe, cywilizacyjne, obyczajowe. Z jednej strony PiS, z drugiej strony LiD, pośrodku Platforma. Potencjalnie groźny?

G.S.: Pan mówi o ofensywie, a ja mówię o miotaniu się. Znaczy jeżeli ofensywą jest to, co... pomysły na podwyżkę abonamentu czy oskarżanie arcybiskupa Nycza, to świadczy o tym, że naprawdę w tej pogodzie źle się SLD czuje. Nie jest tak, że Platforma jest pośrodku. Jest jasny i czytelny obraz dzisiejszej polityki. LiD nie ma pomysłu na siebie. To nie jest moje zmartwienie, uważam tylko, że staje się taką partią przez wypowiedzi niektórych swoich polityków kabaretową, to znaczy jeżeli Joanna Senyszyn – z całym szacunkiem – staje się twarzą i tworzy politykę partii Lewica i Demokraci, to znaczy że sprawa już jest naprawdę bardzo poważna i to się staje partia bardziej radykalna i mniejszościowa niż istotna na scenie politycznej.

J.K.: Dziękuję bardzo. Grzegorz Schetyna, Wicepremier i Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji. Dziękuję, panie premierze.

G.S.: Dziękuję bardzo.


Na podstawie: polskieradio.pl