24 Sty2008

O wojsku i granicach

- Każda śmierć boli, ale ta szczególnie, bo zginęli najlepsi z najlepszych, ludzie, którzy byli odpowiedzialni za polskie lotnictwo - powiedział Grzegorz Schetyna w rozmowie w Sygnałach Dnia.

- Każda śmierć boli, ale ta szczególnie, bo zginęli najlepsi z najlepszych, ludzie, którzy byli odpowiedzialni za polskie lotnictwo - powiedział Grzegorz Schetyna w rozmowie w Sygnałach Dnia. 

 


Rozmowa z Grzegorzem Schetyną w Sygnałach Dnia

Jacek Karnowski: Wicepremier, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji Grzegorz Schetyna. Dzień dobry, panie premierze.

Grzegorz Schetyna: Kłaniam się, dzień dobry.

J.K.: Panie premierze, katastrofa samolotu CASA, 20 osób nie żyje. Największa katastrofa lotnictwa wojskowego polskiego od czasów II wojny światowej. Pan niewyspany, no bo także MSWiA wciągnięte w tej sprawie. Jakie są najnowsze wieści?

G.S.: W nocy pilnowaliśmy jeszcze tej kwestii. Miałem lecieć tam, ale poleciał premier z ministrem obrony narodowej. Wielka tragedia, ogromna i wiele wskazuje na to, że przypadek, błąd pilota, wszystko stało się tak gwałtownie i trudno dzisiaj jeszcze postawić jakieś... opowiedzieć o tym.

J.K.: Ale są jakieś już robocze hipotezy dotyczące przyczyn?

G.S.: Na razie nie. Wracają premier z ministrem obrony narodowej, będziemy spotykać się dzisiaj. Komisja jest powołana, ona będzie oceniać, wyciągać wnioski i oceniać tę całą sprawę.

J.K.: Zginęli dowódcy, zginęła elita – tak można powiedzieć, trzeba powiedzieć – polskiego lotnictwa wojskowego.

G.S.: Tak, to jest ogromna strata i jesteśmy wszyscy poruszeni. Każda śmierć boli, ale ta szczególnie, bo najlepsi z najlepszych, ludzie, którzy byli odpowiedzialni za polskie lotnictwo zginęli w tej katastrofie.

J.K.: Pojawiły się takie spekulacje, że być może nadmierna eksploatacja samolotów CASA była pośrednią przyczyną, bo te samoloty stanowią jedyny łącznik między polskimi kontyngentami w Iraku i Afganistanie i właściwie latają non stop.

G.S.: Tak. Ale to są też najlepsze i najbardziej niezawodne samoloty, z których korzysta polska armia. Zobaczymy, dzisiaj trudno przesądzać cokolwiek. Wyjaśnimy tę kwestię dogłębnie i będziemy informować opinię publiczną. Dzisiaj wszyscy jesteśmy po prostu zasmuceni i poruszeni.

J.K.: Gazety piszą, Dziennik konkretnie, że przy okazji katastrofy ujawnił się dramatyczny brak koordynacji w działaniach wojskowych i cywilnych służb ratowniczych, wojsko nie poinformowało pogotowia ratunkowego o katastrofie. No, formalnie nie miało takiego obowiązku, ale ratownicy cywilni ruszyli na miejsce, zostali zawróceni spod miejsca wypadku.

G.S.: Bo cokolwiek by nie mówić, niestety, na akcję ratunkową było za późno. Ja jestem pod wrażeniem, ale uważam, że dobrze działały służby, widziałem to z bliska, widziałem też sposoby powiadamiania, informacji, która bardzo szybko dotarła do nas, I tu powiem szczerze, że wszystko było w porządku.

J.K.: Prezydent rozważa ogłoszenie żałoby narodowej.

G.S.: Tak, czekamy na powrót prezydenta, też będę rozmawiał z premierem zaraz po jego powrocie. Tak, to wielka tragedia i będziemy musieli podjąć taką decyzję. Myślę, że prezydent ogłosi żałobę narodową.

J.K.: Premier zapowiedział otoczenie pomocą, udzielenie także pomocy rodzinom ofiar. Czy to jest w gestii wojska, czy także tej cywilnej struktury państwa?

G.S.: Wojska, ale rząd będzie się angażował, dlatego obecność ministra obrony narodowej razem z premierem, żeby te sprawy na bieżąco, decyzje móc podejmować. Tu zrobimy wszystko, żeby zadośćuczynić.

J.K.: Żałoby na razie jeszcze nie ma, ale pańskim zdaniem powinny się odbywać jakieś huczne, skoczne imprezy?

G.S.: Nie, nie. Znaczy ta sprawa, ta tragedia będzie do nas docierać dopiero i jej skutki...

J.K.: Bo to w nocy się właściwie, wczoraj wieczorem, ludzie poszli spać i...

G.S.: Tak naprawdę wszyscy, cała Polska dowiaduje się o tym, co się stało i decyzja prezydenta, jestem przekonany, będzie podjęta dzisiaj.

J.K.: Panie premierze, są też inne sprawy. Granica Polski, przejście graniczne w Dorohusku, no, tam kilkanaście kilometrów kolejki, zmarł kierowca z takiego przemęczenia, wycieńczenia, stresu, warunki fatalne, brak toalet. Co się dzieje? Dlaczego Polska naraża się na taką kompromitację, także swój wizerunek?

G.S.: To jest kwestia, którą mam nadzieję już będzie się kończyć. To jest kłopot, z którym mieliśmy do czynienia przez ostatnie dni. Problem dotyczy służby celnej i – tak jak się mówi – strajku włoskiego, czyli tak naprawdę bardzo wolnych odpraw, bardzo wolnej pracy celników, którzy tam w czterech na czterech przejściach granicznych funkcjonuje, tych największych, to jest Medyka, Korczowa, Hrebenne i Dorohusk. Wczoraj w konsultacji z premierem Tuskiem i z ministrem finansów (on nadzoruje służby celne) podjęliśmy decyzję, żeby walczyć z tą patologią, żeby zwalczyć tę kwestię, ten problem, żeby nie doprowadzić do takich sytuacji, będziemy odprawiać w urzędach celnych  w całym kraju samochody, które wyjeżdżają na wschód, to znaczy we wszystkich miastach tam, gdzie funkcjonują urzędy celne, tam będzie dochodzić do odprawy i samochody nie będą stały na granicy, ale przez straż graniczną będą przeprowadzane jak najszybciej przez granice. To, jestem przekonany, w perspektywie paru dni rozładuje cały ten problem.

J.K.: Także samochody wjeżdżające do Polski?

G.S.: Nie, ale one nie stanowią problemu, to znaczy będziemy prosić, żeby także ze strony ukraińskiej był realizowany podobny pomysł. Największy kłopot to samochody po stronie polskiej, ich jest najwięcej. Wczoraj było około siedmiuset. My i tak zniwelowaliśmy to z wielkiej ilości 2 tysięcy samochodów, które stały w kolejce, ale to i tak jest ogromnie dużo. Uruchomiłem także służby wojewodów Podkarpackiego i Lubelskiego, żeby podstawić toalety, możliwości dbania o higienę, czyli woda, także jedzenie, żeby tym kierowcom jakoś ulżyć i żeby mogli normalnie tam funkcjonować przez te godziny, które tam spędzają.

J.K.: Czyli samochody, ktoś chce coś wywieźć za granicę, jakiś eksporter, firma transportowa odprawia się gdzieś w dużym mieście...

G.S.: W urzędzie celnym w każdym dużym mieście jest urząd, tam się odprawia, tam jest zblokowane, plombowane, pakowane i jedzie i Straż Graniczna przesuwa go czy przeprowadza go bez konieczności postoju na granicy na stronę ukraińską.

J.K.: Taka druga kolejka równoległa, tak?

G.S.: Tak.

J.K.: Czy pas, powiedzmy, tak?

G.S.: Może tak powiedzieć, ale tak naprawdę to spowoduje, że nie będziemy dokładać następnych samochodów do tych, które teraz stoją w tych kolejkach, a pomoże nam to rozładować te obecne korki.

J.K.: A protest celników, którzy żądają podwyżek?

G.S.: To, oczywiście, problem i o tym będziemy rozmawiać. Będziemy chcieli, szczególnie że doszło do takich sytuacji, że celnicy z jednej strony, Straż Graniczna z drugiej. Różne służby, które pracują podobnie czy zajmują się prawie tym samym, zarabiają inaczej, bo jedne podległe ministrowi spraw wewnętrznych, drugie ministrowi finansów. Będziemy to uwspólniać. Wiemy, że tutaj nie można tego tak zostawić i zrobimy wszystko, żeby powody tego protestu wyeliminować.

J.K.: Panie premierze, Eureko chce 35 , prawie 36 miliardów złotych odszkodowania od Polski za rezygnację z zakupu kolejnego pakietu akcji PZU. To jest ogromna suma, to jest 10% polskiego budżetu, to jest prawie tyle, co przeznaczamy na Narodowy Fundusz Zdrowia. Czy my te pieniądze zapłacimy?

G.S.: To są straszne pieniądze, skala jest ogromna i niestety jest tak, że doszło do ogromnych zaniedbań, do wojny, którą podjęli przedstawiciele poprzedniej koalicji, politycy PiS-u. Niestety, prawo jest bezwzględne i te liczby też są bezwzględne. To jest prawdziwa informacja. Będziemy walczyć, będziemy podejmować wszystkie wysiłki, żeby doprowadzić do jakiegoś porozumienia. No, jest niemożliwe, nie wyobrażam sobie, żeby budżet państwa był w stanie zapłacić tak ogromną sumę. To są zaniechania i...

J.K.: Ale poprzednio Eureko chciało 8 miliardów. Też gigantyczna suma, trudno było nie walczyć.

G.S.: Wie pan, w polityce, a szczególnie w tych relacjach międzynarodowych trzeba myśleć i zdawać sobie sprawę z konsekwencji. Jeżeli ktoś podejmuje walkę, to z wiedzą i jak ona się może skończyć, jakie będą konsekwencje jej podjęcia. To jest przewina, to jest efekt pychy, samozadowolenia i takiej bezrozumności ministrów skarbu poprzedniej ekipy. Naprawdę jesteśmy poruszeni, jak widzimy z bliska, w jaki sposób były prowadzone te konsultacje, negocjacje, jak to wyglądało, to woła o pomstę do nieba. I ta suma, którą pan podał jest efektem wszystkiego, także braku profesjonalizmu poprzedniej ekipy.

J.K.: Panie premierze, czy to prawda, że władze Platformy złożyły trzy propozycje Janowi Rokicie, między innymi objęcie szefostwa CBA, kierowanie instytutem badawczym przy Platformie, czyli takim rodzajem fink tanku, jak rozumiem, i ambasadorstwo w Hiszpanii?

G.S.: Ja nie znam tych...

J.K.: No, pan był na tym spotkaniu, pan, premier i Jarosław Gowin. Jarosław Gowin potwierdził w mediach, że takie spotkanie miało miejsce, choć nie mówił, co było omawiane.

G.S.: Ja lubię rozmawiać z Jarosławem Gowinem, bo on jest bardzo takim wytrawnym politykiem i lubię rozmawiać z nim o polityce, także o przyszłości Jana Rokity. Było takie spotkanie, ale ono nie dotyczyło przyszłości Jana Rokity. Ja zawsze mówię, także w tym studiu u pana redaktora, że przyszłość Jana Rokity zależy od Jana Rokity. Zawsze tak było, jest i będzie, on powinien podjąć decyzję odnośnie swojej przyszłości. My jesteśmy i będziemy zawsze otwarci. Każde jego zaangażowanie w sfery publiczne będzie dobre dla spraw publicznych i dla państwa. Jego ogromna wiedza i doświadczenie zawsze będą przydatne.

J.K.: Mariusz Kamiński zostaje na stanowisku szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. No, ale na przykład minister zdrowia Bogdan Zdrojewski mówi,  że na pewno straci stanowisko, tylko nie w tym momencie. To jest odroczenie wyroku?

G.S.: Minister kultury.

J.K.: Minister kultury, tak.

G.S.: Wie pan, sprawa jest taka, że my naprawdę musimy szanować prawo, znaczy Platforma Obywatelska jest taką partią, też Polskie Stronnictwo Ludowe, że szanujemy prawo i szanujemy przepisy ustaw i jeżeli ustawa w tak jednoznaczny sposób opisuje, jak można odwołać szefa CBA i jeżeli te wszystkie sprawy nie są wyczerpane, jeżeli nie można tego zrobić nie naginając prawa, czyli nie narażając go na jakieś złe rzeczy, to po prostu tego nie robimy. I taki jest ten przypadek.

J.K.: Ale, panie premierze, czy Platforma nie chciała odwołać Mariusza Kamińskiego, czy jej się nie udało? Bo wersje są dwie, na przykład premier Tusk mówi, że ceni CBA za wykrycie afery w poprzednim rządzie, która przyczyniła się do upadku tamtego rządu, że to może być porządek dla państwa, gdy osoba krytyczna wobec władzy kieruje taką instytucją, jak CBA.

G.S.: Tak to z wczorajszej debaty budżetowej... To jest kwestia zaufania między premierem a szefem CBA. Jego nie ma i nie czarujmy się, że coś tu się zmieniło, tylko nie ma prostych możliwości odwołania,  wykorzystując obecne prawo i zapisy ustawy.

J.K.: Premier wspominał coś o zmianach ustawowych. Czy będzie projekt ustawy?

G.S.: Tak, jeżeli zmienimy ustawę. My nie gonimy... znaczy istotą działania Platformy Obywatelskiej i PSL-u i tego rządu nie jest odwołanie Mariusza Kamińskiego, jest stworzenie i wyegzekwowanie od CBA sprawnej, fachowej walki z korupcją, a nie robienia polityki. Mieliśmy i mamy uzasadnione wątpliwości, że CBA zajmowała się także polityką, z czym trzeba walczyć i co trzeba napiętnować.  Natomiast jeśli chodzi o walkę z korupcją, to jest istota funkcjonowania tej instytucji.

J.K.: Ale ustawa będzie zmieniona? Jest przygotowywany projekt zmieniający...

G.S.: Nie, to nie jest... My robimy audyt we wszystkich służbach, także w CBA, i wtedy po jego zakończeniu (myślę, że to będzie na początku lutego) przedstawimy i ocenimy służby, ich pracę i efektywność ich funkcjonowania.

J.K.: Czy Platforma wycofa się z zapisu nowelizacji ustawy o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji, który pozwala ministrowi skarbu „z ważnych powodów” odwołać prezesów Polskiego Radia i Telewizji Polskiej? No, właściwie wszyscy komentują w ten sposób, że to jest powrót do struktury Radiokomitetu, że to jest skrócenie dystansu między polityką a mediami w sposób niesłychany.

G.S.: Tak, więc tu chcemy rozmawiać, chcemy rozmawiać o reformie mediów publicznych. Ten zapis... jeżeli jest dyskusyjny i wywołuje tak wiele emocji, możemy się z niego wycofać. Nam chodzi o to, żeby politykę, polityków w sposób systemowy, ustawowy jak najbardziej odsunąć od (...) publicznych. Wydaje mi się, że to dobre i dla mediów, i dla polityki.

J.K.: Ale prywatni nadawcy także protestują, że na przykład sprawy koncesyjne w tej nowelizacji przesuwane są do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który będzie decydował o koncesjach. Problem w tym, że szefa tego Urzędu powołuje premier, czyli premier de facto może wpływać na to, czy ktoś dostanie koncesję, czy nie dostanie.

G.S.: Ale nie chce wpływać i nie będzie wpływać, proszę...

J.K.: Ale następna ekipa może być zupełnie inna i... Znaczy inaczej: wy możecie mówić, że nie chcecie, przyjdzie ktoś, kto będzie chciał.

G.S.: Tak, ale uważam, że jeżeli upublicznimy cały proces koncesyjny, jeżeli go w taki sposób polityczny odpakujemy i pokażemy, jak przebiega, nie będzie pokusy. Dla nas najważniejsze jest odepchnąć polityków od mediów publicznych. Myślę, że uda nam się to zrobić, że wreszcie przyszedł ten czas.

J.K.: Panie premierze, jeszcze króciutko, co dzisiaj w sprawie katastrofy samolotu? Dzisiaj co będzie się działo?

G.S.: Na pewno będzie posiedzenie Rady Ministrów i będziemy decydować, jakie następne kroki.

J.K.: Tylko temu poświęcone posiedzenie Rady Ministrów?

G.S.: Tak, tak, jeżeli...

J.K.: O której?

G.S.: Zaraz po powrocie premiera, czekamy na sygnał z Kancelarii Premiera.

J.K.: Bardzo dziękuję. Grzegorz Schetyna, Wicepremier, szef MSWiA, był gościem Sygnałów Dnia. Dziękuję, panie premierze.

G.S.: Dziękuję bardzo.

Na podstawie: www.polskieradio.pl