28 Maj2008

Państwo według Schetyny

Jarosław Kaczyński uważa, że wybory samorządowe nie są elementem kontroli społecznej. Dla niego najlepszym narzędziem kontroli są tajne służby, aparat państwa, nieograniczona władza skupiona w jednym ręku. Naszym zdaniem władza musi być blisko ludzi, bo t

Państwo według Schetyny

Rozmawiała Renata Grochal

Renata Grochal: Prezes PiS i prezydent nazywają pańską reformę administracyjną "landyzacją Polski" i osłabianiem państwa, Przemysław Gosiewski straszy, że budujecie lokalne układy...

Grzegorz Schetyna: W tych słowach jak w soczewce widać całą różnicę między PiS i PO. PiS nie lubi samorządów, jest za Polską scentralizowaną. My chcemy oddawać władzę samorządom.

Jarosław Kaczyński uważa, że wybory samorządowe nie są elementem kontroli społecznej. Dla niego najlepszym narzędziem kontroli są tajne służby, aparat państwa, nieograniczona władza skupiona w jednym ręku. Naszym zdaniem władza musi być blisko ludzi, bo tam się rozwiązuje problemy, a nie w Warszawie. Po 18 latach od reformy samorządowej można powiedzieć, że się udała. Wytworzyła się nowa elita samorządowa - ludzie, którzy dobrze sprawują władzę w samorządach w imieniu tych, którzy ich wybrali. Dlatego chcemy jeszcze poszerzyć te kompetencje. Koncepcja komercjalizacji szpitali też polega na tym, że tworzymy spółki, które będą własnością samorządów.

A może rząd podrzuca samorządom ten gorący kartofel, bo nie wie, co zrobić ze służbą zdrowia?

- Nie jest tak, że chcemy oddać samorządom problem służby zdrowia. Chcemy, żeby samorządy czuły się odpowiedzialne za szpitale, które już dziś są ich własnością.

Szpitale

Gdy szpitale staną się spółkami, samorządy będą mogły je sprzedać. Opozycja mówi, że ruszy dzika prywatyzacja.

- Przecież dziś mogą sprzedawać szpitale! Ich sprzedaż prywatnym przedsiębiorcom odbywała się pod rządami PiS. My chcemy ten proces kontrolować - wprowadzić okres przejściowy, kiedy nie wolno robić zmian własnościowych. Majątek szpitala - ziemia, budynki, sprzęt - będzie pozostawał własnością samorządu, a zarządzać szpitalem będzie spółka operatorska.

Jak długo nie będzie można sprzedać szpitala?

- Dwa, trzy lata. Najpierw z mocy ustawy publiczny ZOZ byłby przekształcany w spółkę. Majątek pozostaje w samorządzie i to samorząd znajduje nowego zarządcę, czyli spółkę operatorską. Samorząd może sam ją utworzyć i mieć w niej udziały lub wybrać ją w drodze przetargu. Dopiero po upływie ustawowego czasu samorząd decydowałby, co dalej ze szpitalem. Chciałbym, by decyzje o przekazaniu własności szpitali podejmowały większością głosów rady powiatu czy sejmiki wojewódzkie. Rząd weźmie na siebie oddłużenie szpitali

Szpitale były już oddłużane i niewiele to dało.

- Oddłużenie, które planujemy, będzie ostatnie. Dziś szpitalowi działającemu jako ZOZ prawo pozwala zadłużać się w nieskończoność. Kiedy stanie się spółką, będzie podlegał prawu upadłościowemu. Będzie musiał się pilnować.

Szpital sobie poradzi albo padnie?

- To już będą decyzje samorządów, które najlepiej wiedzą, jak powinna wyglądać sieć szpitali w regionie.

Media

Po co oddawać samorządom publiczne media?

- Ministerstwo Kultury pracuje dopiero nad koncepcją. Planujemy przekazanie ich samorządom, by nie było tak, że co cztery lata, jak zmienia się ekipa rządowa, w ośrodkach terenowych jest rewolucja kadrowa.

To teraz będzie rewolucja po wyborach samorządowych.

- To byłby absurd. Władze powinny być powoływane na kilka kadencji samorządu. Chcemy połączyć terenowe ośrodki publicznego radia i telewizji w jedną spółkę, żeby nie powielać administracji. Ale nie będzie tak, że dyrektor wydziału promocji urzędu marszałkowskiego zostanie prezesem ośrodka TVP czy Polskiego Radia. Pluralistyczne będą nie tylko rady programowe, ale też nadzorcze. Będą w nich przedstawiciele wojewody, KRRiT, marszałka województwa, największych miast lub stowarzyszeń twórczych.

 

Samorządy będą mogły prywatyzować lokalne ośrodki TVP i PR?

- Nie, pozostaną publiczne. Chcielibyśmy, by publiczne media w terenie działały na wzór niemieckich - promowały region i budowały tożsamość lokalną. Powinny realizować publiczną misję, np. w najlepszym czasie antenowym nadawać relacje z ważnych wydarzeń kulturalnych czy sportowych w regionie. I wtedy będą mogły liczyć na pieniądze z Funduszu Misji Publicznej.

Ale Rafał Grupiński, minister w kancelarii premiera, mówił o prywatyzacji jednego kanału TVP.

- Prywatyzacji nie będzie. Program 1 TVP byłby komercyjny, a nie prywatny. Emitowałby reklamy i konkurował z innymi stacjami komercyjnymi. "Jedynka" finansowałaby w części Fundusz Misji Publicznej, "Dwójkę", która będzie programem misyjnym, oraz kanały radia publicznego.

Jakie oszczędności przyniesie decentralizacja?

- Oszczędności będą, ale nie są głównym celem. Chcemy polepszyć jakość usług świadczonych obywatelom. Nie będziemy zabierać pieniędzy samorządom, bo to pogorszyłoby jakość decyzji.

Tanie państwo odłożyliście na półkę. Z przedwyborczych zapowiedzi likwidacji rządowych agencji mamy na razie tylko plan likwidacji Agencji Mienia Wojskowego.

- Przekażemy samorządom też 16 wojewódzkich oddziałów PFRON i 16 oddziałów Agencji Nieruchomości Rolnych, co da oszczędności.

Tusk jak Blair

Gdy Donald Tusk został premierem, mówił mi pan, że będzie polskim Tonym Blairem. Socjaldemokrata Blair to dziwny wzór dla Tuska, który mówił "Polityce", że wciąż jest liberałem, choć już tylko w 64 proc.

- Donald Tusk jest odpowiedzialnym szefem rządu. Nikt nie rozwiązał dotąd kompleksowo problemów społecznych. Borykamy się z problemem wcześniejszych emerytur. Dlatego chcemy wprowadzić program 50+ i przekonać ludzi, że nie muszą wcześniej przechodzić na groszowe emerytury, że mogą być aktywni. Przełoży się to na oszczędności budżetowe, bo pozwoli wydłużyć wiek emerytalny. Ale to nie tylko kwestia polityki społecznej. Jedną z naszych pierwszych decyzji były przecież podwyżki dla nauczycieli.

Nauczyciele strajkują, bo chcą więcej.

- Daliśmy im pieniądze i będziemy szukać następnych. Premier jest przekonany - i to nie z powodu strajku - że ludzie pracujący w sferze budżetowej muszą zarabiać więcej. W tym roku policja, straż graniczna i pożarna otrzymały największą podwyżkę od 1990 r.

Marketingowa strategia - pokazać ludzką twarz premiera przed wyborami prezydenckimi w 2010 r., w których pewnie Tusk wystartuje.

- Nie, pracujemy nad konkretnym programem. Musimy najbardziej dbać o budżetówkę i ludzi wykluczonych.

Toż to czysta lewica! Chcecie odebrać wyborców SLD?

- To obowiązek każdego premiera - chadeka, konserwatysty, socjalisty czy liberała.

Ale dlaczego akurat Blair?

- Blair ma swobodę i dobry kontakt z ludźmi. Jest symbolem nowego stylu w polityce europejskiej - polityka nie kostycznego, tylko ciepłego, otwartego. Tusk zawsze taki był.

Może nie da się rządzić, gdy się jest partią liberalną? Dlatego odchodzicie od swoich głównych postulatów - podatku liniowego, zniesienia podatku Belki, okręgów jednomandatowych, likwidacji Senatu?

- A program prywatyzacji 740 spółek nie jest liberalny?

 

Liberałowie sprzedaliby KGHM i Orlen, a Tusk przed wyborami obiecał związkom w Lubinie, że prywatyzacji KGHM nie będzie.

- Nie da się wszystkiego zrobić naraz. Musimy nad wszystkim zapanować, opracować rozsądny budżet, zakończyć naszą misję w Iraku, skończyć z powszechnym poborem, zreformować ustrój.

Co Platforma odpuszcza

Ile trzeba czasu, żeby wprowadzić np. okręgi jednomandatowe?

- Na razie chcemy wprowadzić je w wyborach samorządowych w 2010 r., bo tu nie trzeba zmiany konstytucji jak w przypadku wyborów parlamentarnych.

W wyborach do parlamentu ich nie wprowadzicie, bo prezydent je zawetuje.

- Przejdźmy przez wybory samorządowe i zobaczmy, jak to funkcjonuje. I czy PiS nadal będzie mówił, że taki system wyborczy tworzy lokalną klikę i wygrywa najbogatszy. Doświadczenie mówi mi, że w miejsce politykierów do samorządu wejdą prawdziwi społecznicy znani wyborcom z imienia i nazwiska. Najmniej nowej ordynacji wyborczej boją się dobrzy samorządowcy - może PiS powinien zrobić przegląd swoich kadr w terenie. Wierzę, że frekwencja będzie większa, a do samorządów będą wybierani lepsi ludzie. Jeśli okaże się, że to dobry krok, będziemy przekonywać parlament i prezydenta do okręgów jednomandatowych w wyborach do Sejmu. Jeżeli przegramy, to ludzie będą wiedzieć, dlaczego przegraliśmy i kto do tego doprowadził. A w demokracji to obywatele wybierają.

PiS proponuje: poprzemy wasze propozycje zmian w konstytucji, jeśli zgodzicie się na lustrację i dezubekizację.

- Jesteśmy za otwarciem archiwów. Lustracji i dezubekizacji w formie proponowanej przez PiS nie akceptujemy. Nie będzie sądów kapturowych i przecieków z IPN jak za czasów PiS.

Opozycja krytykuje wasz pomysł likwidacji finansowania partii z budżetu, mówiąc o walizkach lewych pieniędzy i kupowaniu posłów.

- To absurd. Jednym z pomysłów jest to, aby każdy obywatel mógł przekazać partiom politycznym 1 proc. podatku. Rozważamy różne rozwiązania. Ludzie nie przepadają za politykami. Nie można narzucać im, żeby płacili z własnych podatków na partie polityczne. Nie możemy pozwolić, żeby z pieniędzy podatnika były finansowane spoty reklamowe i billboardy, bo na to idzie ponad 80 proc. partyjnych pieniędzy. Z publicznych pieniędzy może być finansowane wydawanie ulotek czy opracowywanie programów, ale nie billboardy.

Ale dlaczego pieniądze dla fundacji, które będą przygotowywać programy dla partii, miałoby dzielić MSWiA, jak zapowiada szef klubu PO Zbigniew Chlebowski?

- MSWiA nie będzie dzielić pieniędzy dla partii, bo zaraz byłyby zarzuty, że to gra polityczna. To powinno być jak najdalej od rządu. Powinna się tym zająć Państwowa Komisja Wyborcza.

Jak zdołacie odrzucić weto prezydenta do ustawy medialnej, zdrowotnej, a może i w sprawie decentralizacji?

- Jesteśmy w stanie zbudować większość i odrzucić weto.

Dzięki SLD i posłom, którzy odeszli z PiS?

- Tak, zakładam, że to wystarczy.

SLD jest przeciwny waszej ustawie medialnej i komercjalizacji szpitali. Czym ich przekonacie?

- Poczekajmy do sobotniego kongresu.

 

Wybory

Będą wcześniejsze wybory parlamentarne?

- Rozważamy ten wariant ze względu na pierwszą prezydencję Polski w UE, która zaczyna się w lipcu 2011 r. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie połączenia objęcia prezydencji z przygotowaniami do wyborów parlamentarnych. Lepiej byłoby przeprowadzić wybory w czerwcu 2011 r., przed rozpoczęciem prezydencji.

W lutym Tusk mówił: "Za dwa lata ewolucja przywództwa w PO stanie się faktem". Jak będzie wyglądała PO bez Tuska?

- Od stycznia 2010 r. rozpoczniemy kampanię wyborczą w Platformie: wybory władz powiatowych, regionalnych. W maju będzie konwencja krajowa i wybór nowych władz krajowych, również przewodniczącego.

Nowym szefem będzie Schetyna?

- Donald Tusk może ponownie kandydować na przewodniczącego PO. Za wcześnie, żeby to dziś przesądzać. W roku wyborów prezydenckich - 2010 - PO podejmie decyzję, kto będzie ją reprezentował w tych wyborach.

Pan już powiedział w Radiu RMF, że będzie to Tusk.

- Jeżeli postanowi kandydować, to ma ogromne szanse jako lider partii i popularny premier.

A kto zastąpi Tuska na stanowisku premiera? Schetyna?

- Premierem jest Donald Tusk. Ja jestem skupiony na sprawnym zarządzaniu MSWiA.

 

 

 

27.05 Gazeta Wyborcza - gazeta.pl