10 Paź2008

Prezydent szuka pretekstu

- Raz w życiu byłem na spotkaniu Rady Gabinetowej - w sprawie służby zdrowia. I to było traumatyczne przeżycie. Prezydent z premierem powinni się raczej spotkać w sprawie kalendarza wprowadzenia euro w Polsce - powiedział Grzegorz Schetyna w wywiadzie dla

- Raz w życiu byłem na spotkaniu Rady Gabinetowej - w sprawie służby zdrowia. I to było traumatyczne przeżycie. Prezydent z premierem powinni się raczej spotkać w sprawie kalendarza wprowadzenia euro w Polsce.


Rozmowa z Grzegorzem Schetyną (PO) wicepremierem i szefem MSWiA

Renata Grochal: Prezydent powiedział wczoraj na zjeździe „Solidarności” w Wadowicach, że „zrobi wszystko”, żeby reforma emerytur pomostowych nie weszła w przyszłym roku w życie, bo „odbiera setkom tysięcy ludzi prawo do wcześniejszych emerytur”. PiS chce przedłużyć obecną ustawę o kolejny rok, twierdząc, że rządowy projekt trzeba dopracować.

Grzegorz Schetyna: Chcemy debaty nad tym projektem i będziemy dążyć do tego, żeby Sejm go przyjął. Zawody, które trafiły na listę uprawnionych do emerytur pomostowych, zostały zaopiniowane przez lekarzy. To około 270 tys. osób, choć w pierwotnej wersji projektu miało być 130 tys.

To naprawdę sprawiedliwy projekt. Każdy, kto będzie chciał go zablokować, będzie działał przeciwko setkom tysięcy ludzi. Ale ten projekt może nie smakować opozycji, bo po jego uchwaleniu skończy się wprowadzanie emerytur pomostowych do bieżącej rozgrywki politycznej.

Rada Gabinetowa - nie; z prezydentem możemy rozmawiać o euro

Czy będzie referendum w sprawie służby zdrowia, którego chce prezydent?

- Nie. To jest elementarne niezrozumienie problemu służby zdrowia przez prezydenta. Nie chcemy prywatyzacji szpitali. Mówimy o komercjalizacji, komunalizacji, o wielkim projekcie ratowania służby zdrowia. Jeżeli prezydent nie chce debaty publicznej w Sejmie o naszych projektach ustaw, a chce pytać o rzeczy, które nie oddają istoty problemu, to znaczy, że ma złą wolę i chce paraliżować państwo. Ogłaszając pomysł referendum, Lech Kaczyński chce mieć pretekst do wetowania ustaw zdrowotnych, bo wie, że nie ma szans, żeby Senat poparł jego wniosek [PO ma większość w Senacie].

Ale słyszałam, że jesteście po rozmowach z SLD i będziecie w stanie odrzucić weto prezydenta w sprawie ustaw zdrowotnych.

- Współpraca w komisji zdrowia i podkomisjach jest dobra. Wszyscy posłowie, za wyjątkiem PiS, cyzelują projekty ustaw, żeby były jak najbardziej odpowiedzialne. A to - mam nadzieję - przełoży się też na głosowanie za odrzuceniem weta.

Może Rada Gabinetowa, którą chce zwołać prezydent, byłaby okazją, żeby porozmawiać również o służbie zdrowia?

- Raz w życiu byłem na spotkaniu Rady Gabinetowej, właśnie w sprawie służby zdrowia. I to było dla mnie traumatyczne przeżycie.

Skończyła się kłótnią prezydenta i premiera.

- Emocje prezydenta na tym spotkaniu były tak duże, że boję się, iż każda kolejna Rada Gabinetowa nie pomoże w rozwiązaniu żadnego problemu. Dlatego jeżeli słyszę, że mamy rozmawiać o kryzysie ekonomicznym, który może dosięgnąć Polski, to nie widzę w tym dobrej woli, a jedynie chęć wywołania przez PiS kolejnej awantury.

Myślę, że prezydent z premierem powinni się raczej spotkać w sprawie kalendarza wprowadzenia w Polsce waluty euro.

Premier miał zlecić analizy ekonomiczne, które przyniosłyby odpowiedź na pytanie, czy grozi nam kryzys. Co wynika z tych ekspertyz?

- Monitorujemy sytuację na bieżąco. W tej chwili nie ma zagrożenia kryzysem. W porównaniu z innymi krajami Europy sytuacja u nas jest o tyle dobra, że nasze banki zawsze ostrożnie udzielały kredytów, na co często narzekaliśmy. Dziś okazuje się, że to była rozsądna polityka, która gwarantuje nam bezpieczeństwo.

Wczoraj premier Tusk omawiał sytuację z prezydentem Sarkozym i kanclerz Merkel. Aby rozwiązać problemy związane z kryzysem finansowym, potrzeba realnego współdziałania w Europie i w świecie, a nie dramatyzowania na użytek mediów.

Trzech Króli - będzie dyscyplina

Czy Platformą rządzą biskupi?

- Nie.

To dlaczego, gdy poseł Jarosław Gowin przekazuje premierowi opinię biskupów: „Możecie być przeciw wolnemu w Trzech Króli, ale bez partyjnej dyscypliny”, PO przekłada głosowanie w Sejmie?

- Przełożyliśmy głosowanie, ponieważ część posłów była nieobecna. Głosowanie nad wolnym w święto Trzech Króli odbędzie się dzisiaj.

Znowu padacie na kolana przed Kościołem. Gdy biskupi skrytykowali pomysł minister zdrowia Ewy Kopacz, żeby refundować zabiegi zapłodnienia in vitro, premier od razu się wycofał.

- Jest odwrotnie. Gdyby było tak, jak pani mówi, to nie byłoby dyscypliny podczas głosowania i część klubu PO głosowałaby za dniem wolnym w Trzech Króli. My jednoznacznie potwierdzamy, że będzie dyscyplina podczas głosowania w tej sprawie.

Ale około 20 konserwatystów z PO może się wyłamać z dyscypliny, bo uważa, że głosowanie powinno być sprawą sumienia. Mogą też nie przyjść na głosowanie lub się wstrzymać, bo prezydium klubu zdecydowało, że będzie dyscyplina, ale „miękka”.

- Myślę, że nikt się nie wyłamie. Posłowie rozumieją, że powinniśmy głosować przeciw tej propozycji, bo Polski nie stać na kolejny wolny dzień. Tym bardziej że mogłoby to oznaczać kolejny wolny długi weekend. Jesteśmy krajem na dorobku. Powinniśmy szukać możliwości pracy, a nie dodatkowego wypoczynku.

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź powiedział w „Dzienniku”, że postawa PO to „utrwalanie rozwiązań władzy ludowej. Wprowadzanie dyscypliny to byłoby upartyjnienie sprawy w stopniu doskonałym i perfumowana wiwisekcja sumienia”.

- Nie rozumiem tej opinii, jest ona niesprawiedliwa, ale każdy ma prawo mieć własne zdanie.

PZPN: kurator może wrócić

Jesień zaczyna się dla rządu niewesoło: porażka w PZPN, nad stoczniami widmo upadłości, protesty rodziców, którzy nie chcą posłać do szkół sześciolatków, a z drugiej strony zapowiadanego cudu gospodarczego i autostrad nie widać. Nie będzie się czym chwalić w rocznicę gabinetu.

- Ten rząd ma duże osiągnięcia i będziemy je prezentować w najbliższych tygodniach. Polacy - sądząc po wynikach poparcia dla PO i premiera - dobrze oceniają naszą pracę. Oczywiście jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia.

Jeśli stocznie upadną, chyba nie będzie to sukces rządu?

- Ten rząd zrobił dużo więcej dla stoczni niż jego poprzednicy. Jarosław Kaczyński znał stocznie jedynie jako miejsce do organizowania politycznego wiecu, na którym mówił, gdzie stoi PiS, a gdzie ZOMO. Odziedziczone przez nasz rząd wieloletnie zaszłości doprowadziły do tego, że sytuacja jest niemal beznadziejna. Mimo to walczymy.

Zgoda ministra sportu na wycofanie kuratora z PZPN to też raczej nie sukces.

- To jest początek walki o uzdrowienie polskiej piłki. Ta walka będzie trwała miesiące, a może nawet lata. Minister Drzewiecki pokazał, że nie ma zgody na łamanie prawa w PZPN.

A może nie trzeba było porywać się z motyką na słońce i nie dać się postawić pod ścianą przez FIFA i UEFA?

- Polski rząd nie jest petentem w FIFA czy w UEFA. Nigdy nie będziemy pytać, czy minister sportu może złożyć wniosek do Trybunału Arbitrażowego PKOl w sprawie zmiany statutu, który nie jest zgodny z polskim prawem.

Minister sportu powinien podać się do dymisji?

- Nie. Zrobił wiele, ale oczekiwania opinii publicznej były ogromne i niemożliwe do zrealizowania.

To wy rozbudziliście te oczekiwania.

- Opinia publiczna spodziewała się, że kiedy my, ludzie znający się na sporcie i lubiący piłkę nożną, chcemy odmienić sytuację w PZPN, wprowadzimy kuratora i zmienimy rządzącą tam ekipę. Ale kurator miał tylko doprowadzić do zmiany statutu, tak by prawo nie było łamane. I zrobił to.

Ale wycofujecie kuratora. Teraz przyjdzie komisja powołana jeszcze za czasów PiS. Zrobi porządek w PZPN?

- Jeśli minister sportu będzie miał informacje, że sprawy w PZPN dalej idą źle, po raz kolejny wystąpi do Trybunału Arbitrażowego o wprowadzenie kuratora. Sprawa się dopiero zaczyna.

Rekonstrukcja rządu: zawsze jest potrzeba zmian

Poseł PO Antoni Mężydło wzywa premiera do rekonstrukcji rządu jesienią. A premier mówił we wtorek, że nie będzie na razie wymiany ministrów. Powinna być rekonstrukcja?

- To będzie decyzja premiera. W listopadzie, po roku rządów, po październikowej ofensywie legislacyjnej, będziemy wiedzieć, jakie ustawy przygotowaliśmy, jak sprawdzili się poszczególni ministrowie. To będzie czas na podsumowania.

Będzie pan namawiał premiera do wymiany ministrów?

- Zawsze jest taka potrzeba, żeby zmieniać i dopingować, żeby tempo pracy było większe. Jednak to będzie decyzja premiera. On będzie wskazywał i jak będzie trzeba, dokona niezbędnych zmian. Może podjąć decyzję o wymianie ministrów i skierowaniu ich do innych zadań.

Na przykład do Parlamentu Europejskiego? Bo - jak słychać w otoczeniu premiera - rekonstrukcja ma być przed czerwcowymi eurowyborami. Do Strasburga mają przenieść się minister zdrowia Ewa Kopacz, minister infrastruktury Cezary Grabarczyk i kilka innych osób.

- Nie zajmuję się spekulacjami. Rząd po zmianie musi być lepszy i to jest istotne. Tak jak powiedziałem, w najbliższym czasie rząd czeka legislacyjny egzamin.

W środę minister zdrowia Ewa Kopacz została odwołana z funkcji szefa mazowieckiej PO. Nieoficjalnie słychać, że straciła zaufanie władz partii. To wstęp do odwołania z rządu?

- Minister Ewa Kopacz cieszy się zaufaniem Platformy i premiera. Zarząd mazowieckiej PO powierzył tymczasowe pełnienie obowiązków przewodniczącego do czasu zjazdu wyborczego Andrzejowi Halickiemu, który może cały swój czas poświęcić na sprawy partyjne. Nie szukałbym drugiego dna w tej decyzji. Dotyczy ona organizacji współpracy struktur lokalnych.

Ofensywa ustawowa: niech PiS wyjdzie z okopów

A w Sejmie zaczyna się ustawowa ofensywa koalicji. Czy uchwalenie 140 ustaw w miesiąc jest realne i sensowne? Rządowi Tuska przyjęcie tylu ustaw zajęło pół roku.

- To jest efekt naszej rocznej pracy. Robimy to, co obiecaliśmy podczas wyborów. Jestem przekonany, że te propozycje są dobrze przygotowane.

Ale nie ma waszych sztandarowych projektów: okręgów jednomandatowych, ustawy antykorupcyjnej, ustawy odbierającej partiom pieniądze z budżetu. Reforma KRUS to - jak mówią eksperci - kpina, bo niewiele zmieni. Nie ma ustawy metropolitalnej.

- Ustawa metropolitalna będzie, jest w trakcie uzgodnień z samorządami. Ustawa antykorupcyjna jest już na ukończeniu. Reforma KRUS jest gotowa, a w przyszłości będzie głębsza. Żeby wprowadzić okręgi jednomandatowe, trzeba zmienić konstytucję. A do tego nie mamy większości.

Przez rok mówiliście, że polskie prawo jest przeregulowane i nie trzeba kolejnych ustaw. Coś się zmieniło?

- Ponad 70 z tych projektów to dorobek komisji "Przyjazne państwo" Janusza Palikota. Premier Tusk chciał, żeby Sejm zajął się tym pakietem w pierwszej kolejności, bo te ustawy mają usunąć niepotrzebne przepisy, np. zezwolenia na budowę czy obowiązek meldunkowy. Bez ustaw nie da się tego zrobić. Chcemy namówić wszystkie kluby, również PiS, żeby poparły nasze propozycje, bo ułatwią życie Polakom.

To może lepiej, żeby premier spotkał się z prezesem PiS, tak jak proponuje Jarosław Kaczyński, i namawiał go do poparcia waszych ustaw?

- Ważne, aby doprowadzić do dobrej współpracy na szczeblu szefów klubów. I jeśli będzie wola współpracy szefa klubu PiS Przemysława Gosiewskiego ze Zbigniewem Chlebowskim, to wszystko będzie dobrze. Ale PiS musi wyjść z okopów Świętej Trójcy i dojść do wniosku, że warto współpracować. I mam nadzieję, że taka refleksja do nich przyjdzie.

A ustawa medialna - poprzecie projekt SLD, który daje szansę wymiany władz publicznych mediów do końca roku?

- Zależy nam na systemowej reformie mediów publicznych, a nie na wymianie kilku ludzi we władzach radia i telewizji. Wierzę w całościową reformę telewizji przygotowywaną przez ministra kultury. Ten projekt w październiku zostanie przesłany do konsultacji międzyresortowych. W listopadzie powinien zająć się nim Sejm. Będziemy konsultować go ze wszystkimi klubami. To on zagwarantuje odpolitycznienie mediów.


Rozmawiała Renata Grochal


2008-10-10