16 Kwi2014

RMF FM

Grzegorz Schetyna w rozmowie z Konradem Piaseckim: Hasło wyborcze, które wczoraj zaprezentowało PiS jest bierne i wycofane, a przed wyborami trzeba pokazać, że ma się plan. Hasło wyborcze Platformy wpisuje się w rzeczywistość ostatnich miesięcy

Konrad Piasecki: Ukraina traci wschód?

Grzegorz Schetyna: Nie.

Nie straci?

Nie straci jeżeli przejmie inicjatywę i będzie twardo bronić swojej integralności terytorialnej.

Na razie to tak wygląda jakby nie miała albo siły, albo ochoty, albo wystarczającej determinacji, żeby tego wschodu bronić. Chociaż w ostatnich godzinach to się zmienia.

Albo przekonania jak to jest ważne. Te ostatnie godziny i wczorajszy dzień jest przełomowy. Wierzę w to, że Ukraińcy przejmą inicjatywę i będą twardo bronić swojej państwowości. Muszą reagować na te separatystyczne prowokacje wspierane przez Kreml.

I powinniśmy poprzeć wszelkie środki po jakie sięgnie Ukraina w obronie swoich granic?

W tej sytuacji integracja terytorialna, suwerenność, jest czymś absolutnie niezbędnym i koniecznym i musimy to wspierać. To co robi Rosja w ostatnich tygodniach, zaczynając od Krymu, jest nie do zaakceptowania.

A pańskim zdaniem to robi Rosja? Tu nie ma wątpliwości?

To wspiera Rosja. Tu trzeba być ostrożnym w szafowaniu oskarżeniami, ale tutaj to jest absolutnie poza kwestią. Wszystkie pomysły i aktywności separatystów rosyjskich są wspierane przez Kreml.

A jeśli to się skończy siłową i bardzo krwawą pacyfikacją separatystów to też świat i Europa powiedzą: trzeba było tak zrobić?

Myślę, że nie będzie tutaj takich krwawych rozwiązań. Ukraińcy muszą pokazać determinację i przekonanie, że bronią własnej państwowości. Ja jestem zwolennikiem twardych decyzji i ich egzekucji a nie polityki twitterowej, czy facebookowej, prowadzonej przez ministra spraw wewnętrznych Ukrainy.

Pańskim zdaniem, jednoznacznie to możemy mówić o agresji innego państwa, czy tylko o wsparciu innego państwa dla separatyzmów lokalnych?

Wsparciu, ale wykorzystywanie tego do destabilizacji państwa sąsiedzkiego i pokazania, że droga do Europy, wpływu na podmiotową decyzję Ukrainy, która będzie miała miejsce 25 maja, czyli przy wyborach prezydenckich, wpływu na te decyzje.

Ale zarazem są tam jakieś ruchy odśrodkowe, są tam ludzie, którzy naprawdę patrzą z sympatią na Rosję i z mniejszą sympatią na Ukrainę, albo bez sympatii na Ukrainę.

Byłem przez weekend w Kijowie i rozmawiałem z Ukraińcami i politykami ukraińskimi i naprawdę nie ma znaczenia, że w Doniecku, czy w Dniepropietrowsku sto procent ludzi używa języka rosyjskiego. Ważna jest ich wola, gdzie chcą być. Czy na Ukrainie, czy w Rosji. Oni decydują, oni zdecydowali. Dlatego nie można wykorzystywać tych różnic do swojej polityki a Rosja to robi. 

To znaczy, że pańskim zdaniem, pierwiastek takiego autentycznego zrywu prorosyjskich czy rosyjskojęzycznych Ukraińców czy ukraińskich Rosjan, jest niewielki?

Takie mam przekonanie i także wiedzę. Rosjanie to wykorzystują tak, jak powiedziałem: do destabilizacji sytuacji. Będziemy świadkami takich ekscesów, a wszystko służy temu, żeby podważyć ważność wyborów prezydenckich i legitymacji nowej władzy.

źródło i cała rozmowa: rmf.fm